Były prezes rzeszowskiego sądu na celowniku prokuratury. Szczegóły afery hejterskiej
Kulisy tzw. afery hejterskiej, która wstrząsnęła polskim wymiarem sprawiedliwości, wracają z nową siłą. Ministerstwo Sprawiedliwości ujawniło, że trzej sędziowie – w tym były Prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie – usłyszeli zarzuty dyscyplinarne za działalność wymierzoną w innych sędziów. Chodzi o wydarzenia z lat 2018–2020, które miały na celu dyskredytację osób krytycznych wobec reform sądownictwa.
Zielone teczki i prywatne maile – zarzuty wobec sędziego Puchalskiego
Były prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie, sędzia Puchalski, według komunikatu resortu, już w styczniu 2018 miał bezpodstawnie pozyskać z zasobów Ministerstwa Sprawiedliwości tzw. „zielone teczki” – zbiory danych osobowych innych sędziów. Następnie, jak wynika z akt sprawy, przesłał z własnego prywatnego adresu e-mail notatkę zawierającą szczegółowe informacje o przebiegu kariery zawodowej i danych wrażliwych do osoby nieuprawnionej.
Kilka miesięcy później, w marcu 2018, już jako prezes rzeszowskiego sądu, Puchalski miał ponownie przekroczyć swoje uprawnienia. Bez podstawy prawnej zapoznał się z aktami osobowymi innej sędzi, wykonał fotokopie dokumentów dotyczących jej procesu lustracyjnego i postępowań dyscyplinarnych, a następnie – ponownie z prywatnej skrzynki – rozesłał je osobom, które – zdaniem zastępcy rzecznika dyscyplinarnego – nie były do tego uprawnione.
Iwaniec: od delegacji do MS po oskarżenia o udział w grupie przestępczej
Drugim z sędziów, wobec którego postawiono poważne zarzuty, jest sędzia Iwaniec. W okresie od lutego 2018 do kwietnia 2020 brał on udział w organizowaniu i prowadzeniu działań skierowanych przeciwko innym sędziom. W szczególności, w dniach 19–20 lutego 2018, po bezprawnym otrzymaniu od ustalonej osoby zbioru dokumentów osobowych („zielonej teczki”) innego sędziego, Iwaniec zapoznał się z nimi i przesłał z prywatnego e-maila na prywatne adresy nieuprawnionych osób wiadomość z takimi danymi jak data urodzenia, dane rodziców, przebieg kariery, ocena pracy oraz składniki wynagrodzenia.
Zarzuty wobec Iwańca sięgają dalej – miał on także fotografować dokumenty z akt osobowych sędziów i przesyłać je zainteresowanym. Co więcej, w ocenie prokuratury, sędzia ten działał w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, która wykorzystywała stanowiska do nielegalnego przetwarzania danych i publikowania obraźliwych treści w mediach społecznościowych. W czerwcu 2024 prokurator regionalny we Wrocławiu skierował wnioski o zezwolenie na pociągnięcie Iwańca do odpowiedzialności karnej – podobnie jak Łukasza Piebiaka, Przemysława Radzika i Arkadiusza Cichockiego.
Radzik i inni – rola w dyskredytowaniu sędziów
Trzeci sędzia – Przemysław Radzik – odpowie za uchybienie godności urzędu. Według zastępcy rzecznika dyscyplinarnego ujawniał on osobom nieuprawnionym informacje uzyskane w toku czynności służbowych, udostępniał dokumenty w mediach społecznościowych, a także publikował treści znieważające i zniesławiające sędziów sądów powszechnych. Do jego działań zaliczono również nakłanianie i udzielanie pomocy w takich działaniach innym osobom oraz przekraczanie uprawnień poprzez inicjowanie postępowań dyscyplinarnych, które miały służyć zdyskredytowaniu określonych sędziów w opinii publicznej.
Tzw. afera hejterska ujrzała światło dzienne w 2019 roku, gdy portal Onet.pl opisał działania ówczesnego wiceszefa MS Łukasza Piebiaka, który utrzymywał kontakt z osobą o imieniu Emilia prowadzącą akcje dyskredytujące sędziów. Według śledczych grupa – nazywana „Kastą” – za pomocą komunikatora WhatsApp wymieniała się pomysłami na oczernianie sędziów, głównie zrzeszonych w stowarzyszeniu „Iustitia”. Piebiak podał się wówczas do dymisji, a Iwaniec został odwołany z delegacji do MS.
Co dalej? Immunitety i decyzje Sądu Najwyższego
Sprawy immunitetów sędziowskich wciąż są w toku. We wrześniu 2024 wrocławska prokuratura skierowała do Sądu Najwyższego wniosek o uchylenie immunitetu sędziemu Puchalskiemu. W październiku 2024 Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN odroczyła sprawę Iwańca, rozstrzygając spór kompetencyjny dotyczący obsady stanowiska rzecznika dyscyplinarnego. W lutym 2025 SN odmówił uchylenia immunitetu Iwańcowi w innym wątku – związanym z podejrzeniem wielokrotnego pomówienia ówczesnego sędziego, a obecnie ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Decyzja ta jest nieprawomocna.
Wnioski o uchylenie immunitetów Piebiaka, Radzika i Puchalskiego pozostają nierozpatrzone. Z kolei sprawa sędziego Cichockiego została umorzona w lutym 2025 po wycofaniu wniosku przez prokuratora. Sędziowie objęci postępowaniem wielokrotnie oświadczali, że „informacje dotyczące rzekomej afery hejterskiej, w tym fragmenty rozmów prowadzonych poprzez komunikatory internetowe, są nieprawdziwe i zmanipulowane”.
Dlaczego to ważne dla Rzeszowa i regionu? Sprawa dotyczy bezpośrednio byłego prezesa Sądu Okręgowego w Rzeszowie – najwyższego autorytetu sądowniczego na Podkarpaciu. Afera pokazuje, jak daleko mogą sięgać nadużycia władzy w instytucjach mających stać na straży prawa. Dla mieszkańców Rzeszowa i okolic to sygnał, że lokalne sądy nie są wolne od politycznych nacisków, a zaufanie do wymiaru sprawiedliwości wymaga transparentności i rozliczenia winnych.
W najbliższych miesiącach należy spodziewać się dalszych decyzji Sądu Najwyższego w sprawie immunitetów. Jeśli zostaną one uchylone, sędziowie staną przed sądem karnym. Na razie postępowania dyscyplinarne prowadzone są przez Ministerstwo Sprawiedliwości, a prokuratura we Wrocławiu kontynuuje śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej. Ostateczne rozstrzygnięcia mogą zapaść jeszcze w tym roku.
Informacje przekazało Ministerstwo Sprawiedliwości oraz Prokuratura Regionalna we Wrocławiu.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!