Były mistrz WBC wciąż walczy o zdrowie. Rana po wypadku na S19 nie daje o sobie zapomnieć
Cztery miesiące po tragicznym wypadku na drodze S19, który wstrząsnął mieszkańcami Podkarpacia, Łukasz Różański – były mistrz federacji WBC w wadze bridgerweight – wciąż zmaga się z poważnymi skutkami zdrowotnymi. Rana, której doznał w wyniku uderzenia, do dziś się nie zamknęła. 40-letni sportowiec z Rzeszowa, który w marcu tego roku uczestniczył w zderzeniu trzech pojazdów, przyznaje wprost: o powrocie do ringu na razie nie ma mowy.
Tragiczny wypadek na S19 – dramatyczne 24 marca
Do zdarzenia doszło w marcu 2026 roku na drodze ekspresowej S19. 49-letni kierowca Hyundaia, mieszkaniec powiatu jarosławskiego, jechał pod prąd w kierunku Rzeszowa. Najpierw zderzył się z prawidłowo jadącym pojazdem typu auto laweta, a następnie czołowo z Lexusem prowadzonym przez Różańskiego. Hyundai uderzył w bariery oddzielające pasy ruchu i stanął w płomieniach. W wyniku wypadku śmierć poniosła jedna osoba – kierowca jadący pod prąd.
Pomiędzy wrakiem a szpitalem minęły godziny walki o życie. Różański, choć przeżył, od początku podkreślał, że obrażenia były poważniejsze, niż ktokolwiek przypuszczał. W mediach społecznościowych dziękował personelowi medycznemu za opiekę, a później szczerze opowiedział o swoich dolegliwościach.
Skutki zdrowotne – walka o powrót do sprawności
Lista uszkodzeń ciała jest długa. Podczas wypadku fragment plastiku przebił okolice brzucha i biodra, powodując bardzo poważną ranę. Doszło do rozerwania mięśni brzucha i zerwania ich przyczepów. Mocno ucierpiała klatka piersiowa oraz kręgosłup – lędźwiowy, piersiowy i szyjny. Do dziś Różański nie ma pełnego czucia po zewnętrznej stronie lewej nogi, a z powodu urazu pięty swobodnie chodzi dopiero w miękkim obuwiu.
Podczas wypadku fragment plastiku przebił okolice brzucha i biodra, powodując bardzo poważną ranę. Doszło również do rozerwania mięśni brzucha i zerwania ich przyczepów. Mocno ucierpiała także klatka piersiowa oraz kręgosłup lędźwiowy, piersiowy i szyjny. Do dziś nie mam pełnego czucia po zewnętrznej stronie lewej nogi, a z powodu urazu pięty swobodniej chodzę dopiero w miękkim obuwiu.
Łukasz Różański, były mistrz WBC
Największym problemem pozostaje jednak rana, która do tej pory się nie zamknęła. Operacja wykonana w maju nie przyniosła oczekiwanego efektu. Sportowiec próbuje wszystkiego, aby uniknąć kolejnego zabiegu. – Jeśli będzie to możliwe, chciałbym uniknąć kolejnej operacji – zdradza w swoim oświadczeniu.
Droga do zdrowia – terapia i psychiczne blizny
Różański nie ukrywa, że codzienność naznaczona jest bólem i ograniczeniami. Regularnie korzysta z tlenoterapii hiperbarycznej oraz pozostaje pod opieką szpitala Pro-Familia w Rzeszowie. Te metody mają wspomóc regenerację tkanek i zmniejszyć stan zapalny w obrębie niegojącej się rany.
Oprócz fizycznych dolegliwości, były mistrz zmaga się z aspektem psychicznym. Wpływ traumatycznego zdarzenia, w którym zginął człowiek, pozostawił ślad w jego głowie. Różański przyznaje, że 95% osób, które spotyka, sądzi, iż w wypadku nic poważnego mu się nie stało. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna, a skutki odczuwa każdego dnia.
Czy Różański wróci do ringu? Niepewność i nadzieja
Na tę chwilę sportowiec nie myśli o kontynuowaniu kariery. Dla 40-letniego pięściarza priorytetem jest odzyskanie podstawowej sprawności. Eksperci i kibice zgodnie przyznają, że powrót między liny stanie pod dużym znakiem zapytania – im dłużej trwa gojenie się rany, tym trudniej będzie wrócić do wyczynowej formy.
Mimo wszystko Różański widzi „światełko w tunelu”. Osoby z jego otoczenia podkreślają, że walka o zdrowie to teraz najważniejszy pojedynek w jego życiu. Trzymamy kciuki, by proces leczenia przyniósł w końcu trwałe efekty, a sportowiec – choć być może już nie na ringu – mógł cieszyć się pełnią sił.
Informacje przekazał Łukasz Różański za pośrednictwem swojego profilu w mediach społecznościowych oraz wypowiedzi dla redakcji.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!