Kurtyny wodne w Rzeszowie: chwilowa ulga czy marnowanie wody? Mieszkańcy domagają się drzew
Sierpniowe upały znów dają się we znaki mieszkańcom Rzeszowa, a miasto po raz kolejny stawia na kurtyny wodne. Choć mgiełka przynosi natychmiastową ulgę na rozgrzanym betonie, w sieci nie milkną głosy krytyki. Mieszkańcy zarzucają ratuszowi betonozę i domagają się sadzenia drzew, które dają naturalny cień. Tymczasem miejska instalacja zużywa w ciągu godziny nawet 1600 m³ wody – tyle, ile średnio rocznie przypada na jednego Polaka.
Mgiełka zamiast cienia: mieszkańcy krytykują działania ratusza
Urząd Miasta Rzeszowa promuje w mediach społecznościowych miejsca, gdzie można się ochłodzić. Kurtyny wodne stanęły m.in. na Rynku, przy ul. 3 Maja oraz na Bulwarach. Do dyspozycji przechodniów są też poidełka z wodą pitną. Jednak pod promocyjnym postem szybko pojawiły się komentarze wskazujące na paradoks: zamiast tymczasowych instalacji, miasto powinno inwestować w zieleń.
– To jest maskowanie problemu, a nie jego rozwiązanie. Zamiast sadzić drzewa, które dają cień na lata, stawiamy kurtyny, które działają tylko kilka tygodni w roku – mówi jeden z komentujących. Internauci wskazują, że betonowe place i ulice nagrzewają się do tego stopnia, że nawet wieczorem trudno znaleźć miejsce z naturalnym cieniem.
Ekologiczny paradoks: apel o oszczędzanie wody i wylewanie jej na asfalt
Sytuacja budzi zgrzyt komunikacyjny. Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji (MPWiK) w Rzeszowie prowadzi kampanię „Każda kropla ma znaczenie!”, apelując o zakręcanie kranów i łapanie deszczówki. W tym samym czasie kurtyny wodne wylewają w powietrze ogromne ilości wody sieciowej. To problem, bo Polska należy do krajów o najniższych zasobach wodnych w Europie – na mieszkańca przypada średnio 1600 m³ wody rocznie, czyli ponad dwukrotnie mniej niż średnia europejska.
Hydrolodzy zwracają uwagę, że wylewanie wody pitnej na rozgrzany asfalt w czasie suszy jest trudne do uzasadnienia. – Woda, która mogłaby zasilać rośliny czy być wykorzystana do celów bytowych, dosłownie wyparowuje w kilka minut – podkreślają eksperci. Dodatkowo, gdy poziom wód gruntowych spada, każda zaoszczędzona kropla ma znaczenie.
Legionella w chmurze wodnej: ukryte ryzyko zdrowotne
Kurtyny wodne to nie tylko kwestia ekologii, ale też zdrowia publicznego. Bakterie Legionella sp. doskonale namnażają się w stojącej wodzie o temperaturze 20–50°C. Zakażenie następuje przez wdychanie aerozolu, który tworzą kurtyny. Legionelloza może objawiać się od łagodnej gorączki Pontiac po ciężkie zapalenie płuc.
– Bez stałej dezynfekcji i nadzoru sanitarnego, chwila ochłody może zagrażać zdrowiu przechodniów – ostrzegają specjaliści. W praktyce oznacza to, że kurtyny wymagają regularnych badań wody i czyszczenia instalacji, co generuje dodatkowe koszty i obowiązki dla miasta.
Zieleń zamiast betonu: co naprawdę chłodzi miasta?
Eksperci od adaptacji do zmian klimatu nie mają wątpliwości: kurtyny wodne to rozwiązanie objawowe. Działają punktowo i tylko wtedy, gdy są włączone. Tymczasem z danych Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) wynika, że dobrze rozwinięta zieleń miejska może obniżyć temperaturę otoczenia nawet o 2–8°C. Jedno dojrzałe drzewo chłodzi przestrzeń równie skutecznie co kilka klimatyzatorów.
Naturalny cień i retencja wody to rozwiązania długofalowe. Wodna mgiełka z opryskiwaczy natychmiast wyparowuje, nie pozostawiając śladu. Dlatego specjaliści apelują o inwestycje w błękitno-zieloną infrastrukturę: rozszczelnianie betonowych placów, sadzenie drzew, tworzenie ogrodów deszczowych oraz retencjonowanie wód opadowych. Tylko w ten sposób Rzeszów i inne polskie miasta będą w stanie realnie schłodzić swoją przestrzeń.
Co dalej? Potrzeba strategii, nie tylko gestów
Kurtyny wodne bez wątpienia poprawiają komfort w ekstremalne dni i są szybkim gestem ze strony magistratu. Mieszkańcy chętnie z nich korzystają, ale w dobie postępujących zmian klimatycznych potrzebują trwalszych rozwiązań. Ratusz zapowiada już nowe nasadzenia – na rzeszowskich Bulwarach ma pojawić się blisko 30 tysięcy roślin. To krok w dobrym kierunku, ale eksperci podkreślają, że potrzebna jest kompleksowa strategia, a nie pojedyncze akcje.
Informacje przekazał Urząd Miasta Rzeszowa.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!