Awaria na nowym przejeździe w Rzeszowie. Szlaban zablokował ruch, technicy jadą z Kolbuszowej
Od 16:20 kierowcy w Rzeszowie mierzą się z poważnym paraliżem na skrzyżowaniu ulic Warszawskiej i Myśliwskiej. Opuszczony szlaban i niesprawna sygnalizacja świetlna całkowicie zablokowały jeden z głównych węzłów komunikacyjnych miasta, a naprawa – jak się okazuje – wymaga sprowadzenia specjalistów z oddalonej o 30 kilometrów Kolbuszowej. To miało być miejsce po gruntownej, wartej ponad 33 miliony złotych modernizacji.
Korek od popołudnia. Kierowcy i pasażerowie uwięzieni w zatorze
Zator zaczął się w środę po południu, gdy rogatki na przejeździe kolejowym przy zjeździe z ulicy Warszawskiej w ulicę Myśliwską opadły i nie chciały się podnieść. Jakby tego było mało, system sterowania ruchem całkowicie oszalał – światła zmieniają się w nieprzewidywalny sposób, co dodatkowo potęguje chaos.
Na miejscu błyskawicznie utworzyły się gigantyczne korki. Ulica Myśliwska jest zablokowana na odcinku kilkuset metrów, a w unieruchomionych pojazdach tkwią nie tylko kierowcy, ale także pasażerowie autobusów komunikacji miejskiej. Piesi mają problemy z bezpiecznym przejściem przez skrzyżowanie, a w upale cierpliwość podróżujących jest wystawiana na ciężką próbę. Sytuację potwierdzają mapy Google, na których widać czerwone linie oznaczające całkowity paraliż.
Wielomilionowa inwestycja nie uchroniła przed awarią
Frustracja kierowców jest tym większa, że ten rejon miasta przeszedł niedawno gruntowną modernizację. Inwestycja, która rozpoczęła się latem 2022 roku, objęła rozbudowę arterii do czterech pasów ruchu, a w czerwcu 2023 roku drogowcy zajęli się właśnie przejazdem kolejowym na ulicy Myśliwskiej, gdzie zamontowano m.in. nową sygnalizację świetlną.
Miało być nowocześnie, bezpiecznie i płynnie. Tymczasem jedna „grubsza awaria” wystarczyła, by sparaliżować cały zmodernizowany układ drogowy. Mieszkańcy, którzy pamiętają trwające miesiącami utrudnienia związane z przebudową, z niedowierzaniem patrzą na to, co dzieje się teraz.
Rzeszów bez specjalistów? Pomoc jedzie z Kolbuszowej
Największe zdziwienie budzi jednak reakcja służb. Mimo że od wystąpienia awarii minęło już ponad 1,5 godziny, szlaban wciąż blokuje przejazd. Jak ustalił jeden z kierowców, powodem opóźnień jest brak odpowiednich fachowców w Rzeszowie.
Dostałem informację od Straży Miejskiej, że z Kolbuszowej jadą technicy. W Rzeszowie nie miał kto podjechać.
Kamil, czytelnik Rzeszów News
Fakt, że do usunięcia usterki na kluczowym, doinwestowanym skrzyżowaniu w ponad 200-tysięcznym mieście wojewódzkim trzeba ściągać specjalistów z oddalonej o 30 kilometrów Kolbuszowej, brzmi jak żart. Mieszkańcy zastanawiają się, dlaczego tak ważny element infrastruktury nie jest objęty stałym nadzorem ze strony odpowiednich służb technicznych.
Kierowcy szukają alternatyw. Utrudnienia wciąż trwają
Zniecierpliwieni i zmęczeni wysokimi temperaturami kierowcy zaczęli szukać alternatywnych tras, nie czekając na przyjazd zamiejscowych techników. Część z nich decyduje się na nadkładanie drogi i omijanie zablokowanego skrzyżowania przez mniejszy przejazd kolejowy zlokalizowany w pobliżu sklepu „Masz”.
Fragmenty ulicy Warszawskiej i spora część Myśliwskiej wciąż są zajęte przez zator. Paraliż komunikacyjny w tej części Rzeszowa trwa, a popołudniowe powroty do domów dla wielu mieszkańców zamieniły się w prawdziwą drogę z przeszkodami. Kierowcom radzimy uzbroić się w cierpliwość lub, w miarę możliwości, całkowicie omijać tę część miasta.
Dlaczego to ważne dla mieszkańców?
Ta sytuacja pokazuje, że nawet najlepiej zaprojektowana i najdroższa infrastruktura może zawieść w najmniej oczekiwanym momencie. Dla mieszkańców Rzeszowa to nie tylko kwestia jednorazowych utrudnień, ale przede wszystkim pytanie o gotowość służb do szybkiego reagowania na awarie. Jeśli w mieście wojewódzkim brakuje specjalistów od sygnalizacji świetlnej, to co się stanie, gdy podobna usterka wydarzy się w godzinach szczytu na jeszcze bardziej ruchliwej trasie?
Co dalej?
Na ten moment nie wiadomo, kiedy uda się usunąć awarię. Technicy z Kolbuszowej są w drodze, ale kierowcy muszą liczyć się z tym, że utrudnienia mogą potrwać jeszcze kilka godzin. Miejmy nadzieję, że po przyjeździe fachowców uda się szybko przywrócić ruch do normy, a podobne sytuacje nie będą się powtarzać w przyszłości. Informacje przekazał Rzeszów News.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!