Sobota, 4 lipca 2026
Imieniny: Malwina, Elżbieta, Teodor

Dlaczego niedźwiedzie i lisy coraz częściej pojawiają się w podkarpackich miastach?

Nocny spacer dorosłego niedźwiedzia po centrum Przemyśla znów przypomniał mieszkańcom Podkarpacia, że dzika fauna coraz śmielej zagląda do miast. To nie był odosobniony przypadek - w regionie wcześniej głośno było także o niedźwiedziu pojawiającym się na ulicach Sanoka.

Przez cały czas interwencji policjanci monitorowali trasę drapieżnika, aż ten opuścił zabudowania i wrócił do lasu. Sam fakt, że zwierzę przemieściło się przez ścisłe centrum miasta, pokazuje skalę zjawiska, z którym lokalne społeczności muszą się dziś mierzyć coraz częściej.

Miasto staje się dla zwierząt łatwym celem

Specjaliści wskazują, że za wędrówkami zwierzyny do miast stoi przede wszystkim działalność człowieka. Przez kolejne stulecia ludzie ograniczali zwierzętom przestrzeń do życia, zabierając im naturalne siedliska i wypierając je z terenów, które wcześniej należały do fauny.

Jednocześnie część gatunków potrafi bardzo dobrze odnaleźć się w nowych warunkach. W aglomeracjach zwierzęta znajdują pożywienie, spokój i warunki, które bywają dla nich korzystniejsze niż w lesie. W praktyce miasto staje się dla nich wygodnym miejscem do życia, a nie barierą nie do przejścia.

„Na przestrzeni wieków człowiek odebrał zwierzętom duże obszary ich naturalnych siedlisk. Część z nich doskonale przystosowała się do nowych warunków, jakie zastają w aglomeracjach miejskich”

prof. Włodzimierz Meissner z Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców Uniwersytetu Gdańskiego

Śmieci, dokarmianie i brak presji ze strony człowieka

Największym magnesem dla dzikich zwierząt są łatwo dostępne resztki jedzenia. Porzucone odpady organiczne tworzą dla nich wysokokaloryczne źródło pokarmu, z którego korzystają zarówno mniejsze gatunki, jak i większe drapieżniki oraz leśna zwierzyna.

Znaczenie ma także to, że w miastach zwierzęta nie są narażone na tak silną presję jak w środowisku naturalnym. Człowiek zwykle nie poluje na nie w przestrzeni miejskiej, a wiele osób reaguje na ich obecność raczej zaciekawieniem niż zagrożeniem. Dodatkowym atutem zurbanizowanych terenów jest wyższa temperatura zimą, co pozwala zwierzętom oszczędzać energię w trudnym okresie roku.

Prof. Meissner zwraca uwagę, że część gatunków niemal całkowicie związała się już z miejskim środowiskiem. Wskazuje tu między innymi jerzyki i mewy srebrzyste, które na budynkach znajdują warunki lepsze niż w naturze. Dziki i niedźwiedzie traktują z kolei miasto jak nowe terytorium, na którym mogą szukać pożywienia i spokoju.

  • otwarte odpady i resztki jedzenia przyciągają zwierzęta do zabudowań,
  • dokarmianie, także pośrednie, wzmacnia ich obecność w mieście,
  • łagodniejsze warunki zimą obniżają koszty energetyczne zwierząt.

Dlaczego nie da się całkiem zatrzymać tego zjawiska

Zdaniem eksperta całkowite powstrzymanie wnikania fauny do miast nie jest możliwe. Nawet jeśli część zwierząt zostanie wyłapana i wywieziona poza zabudowania, na ich miejsce szybko pojawią się kolejne osobniki. Sam mechanizm migracji jest więc zjawiskiem stałym, a nie jednorazowym incydentem.

To oznacza, że najważniejsze działania powinny koncentrować się nie na doraźnym usuwaniu zwierząt, ale na odcięciu ich od źródeł jedzenia. Problemem pozostają śmieci wyrzucane w niedozwolonych miejscach oraz celowe pozostawianie karmy, z której korzystają między innymi lisy. Właśnie tam zaczyna się większość miejskich konfliktów z dziką przyrodą.

„Wyłapywanie i wywożenie zwierząt z miast na odległe tereny byłoby jak przysłowiowa walka z wiatrakami. Na ich miejsce przyjdą inne osobniki”

prof. Włodzimierz Meissner z Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców Uniwersytetu Gdańskiego

Co robić podczas spotkania z dzikim zwierzęciem?

Naukowcy podkreślają, że bliskie spotkanie z drapieżnikiem w mieście nie musi zakończyć się tragedią, jeśli człowiek zachowa rozsądek. Zwierzęta z reguły same starają się unikać kontaktu z ludźmi, dlatego najważniejsze jest, by nie skracać dystansu i nie prowokować ich do reakcji obronnej.

W praktyce kluczowe jest zachowanie spokoju i nienachalnej odległości. Im mniej człowiek ingeruje w zachowanie dzikiego lokatora miasta, tym większa szansa, że zwierzę samo oddali się w bezpieczne miejsce.

Kontekst lokalny: dla mieszkańców Podkarpacia to temat szczególnie ważny, bo obecność niedźwiedzi, lisów, dzików czy łosi w przestrzeni miejskiej staje się elementem codzienności, a nie sensacją. Każde takie zdarzenie budzi emocje, ale też pokazuje, że bezpieczeństwo zależy nie tylko od reakcji służb, lecz także od tego, jak mieszkańcy gospodarują odpadami i czy nie dokarmiają dzikich zwierząt.

Wnioski na przyszłość

Przypadek z centrum Przemyśla potwierdza, że dzikie zwierzęta będą nadal pojawiać się w miastach, jeśli znajdą tam jedzenie i spokój. Najskuteczniejsza odpowiedź to nie spektakularne interwencje, lecz konsekwentne odcinanie ich od miejskiej stołówki oraz rozsądne zachowanie ludzi w razie spotkania z fauną.

Informacje przekazał PAP.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Redaktor naczelny 24 Rzeszów; łączy reporterską dociekliwość z rzetelną analizą spraw miasta.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!