Wesele w Woli Cieklińskiej przerwała walka o życie. Defibrylator AED przywrócił czynności życiowe
Chwila wystarczyła, by radosne przyjęcie zamieniło się w dramatyczną akcję ratunkową. Podczas wesela w Woli Cieklińskiej na Podkarpaciu jeden z gości nagle stracił przytomność. Szybko okazało się, że to sytuacja skrajnie poważna - doszło do nagłego zatrzymania krążenia, a o wyniku mogły zadecydować minuty.
Do zdarzenia doszło w Woli Cieklińskiej w powiecie jasielskim, na terenie gminy Dębowiec. Strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Cieklinie przekazali, że zgłoszenie przyjęli w sobotę o 20:05. Gdy jednostka została zaalarmowana, na miejscu trwała już nerwowa walka z czasem, bo przy zatrzymaniu krążenia każda kolejna minuta zmniejsza szanse na przeżycie.
Świadkowie nie czekali bezczynnie. Ruszyli z RKO i po AED
Kluczowe okazało się to, co wydarzyło się jeszcze przed przyjazdem służb. Osoby obecne na weselu natychmiast podjęły działania. Zamiast ograniczyć się do wezwania pomocy i oczekiwania na przyjazd ratowników, rozpoczęły resuscytację krążeniowo-oddechową. Równolegle zapadła decyzja, by jak najszybciej zdobyć defibrylator AED.
Osoby znajdujące się na miejscu natychmiast przystąpiły do resuscytacji krążeniowo-oddechowej, a także nie czekając na przyjazd służb, udały się do naszej jednostki po defibrylator AED
OSP Cieklin
To właśnie dostęp do AED i tempo jego dostarczenia na miejsce zdarzenia stały się jednym z najważniejszych elementów całej akcji. Urządzenie - używane w nagłych zatrzymaniach krążenia - analizuje rytm serca i w razie potrzeby zaleca wyładowanie, co może przerwać groźną arytmię i umożliwić powrót krążenia.
Ratownik OSP Cieklin podłączył AED. Nastąpił przełom
Gdy uczestnicy przyjęcia dotarli do remizy po defibrylator, na miejscu był już jeden z ratowników OSP Cieklin. Natychmiast przejął urządzenie i ruszył na miejsce zdarzenia, skracając czas oczekiwania na specjalistyczną pomoc do absolutnego minimum. Po podłączeniu defibrylatora doszło do przełomowego momentu - funkcje życiowe wróciły.
Ratownik niezwłocznie podłączył AED, które odpowiednio zadziałało i u poszkodowanego wróciły czynności życiowe
OSP Cieklin
Niedługo później do Woli Cieklińskiej dotarł zespół ratownictwa medycznego oraz pozostali strażacy, którzy przejęli dalsze działania przy poszkodowanym. Jak podkreślają druhowie z OSP Cieklin, od użycia AED do przyjazdu ZRM upłynęły 2 – 3 minuty - a to właśnie w takich sytuacjach czas jest najcenniejszą walutą.
Minuty, które decydują. Strażacy przypominają o AED i pierwszej pomocy
W tej historii nie ma miejsca na przypadek: zadziałała szybka reakcja świadków, odwaga w podjęciu RKO i sprawne użycie sprzętu jeszcze przed przyjazdem ratowników. Strażacy zwracają uwagę, że nagłe zatrzymanie krążenia może zdarzyć się każdemu i w najbardziej nieoczekiwanym momencie - nawet w trakcie rodzinnej uroczystości.
Druhowie z OSP Cieklin wykorzystują to zdarzenie jako praktyczne przypomnienie, jak wygląda łańcuch przeżycia i co w realnej sytuacji daje największe szanse:
- natychmiastowe rozpoczęcie RKO po utracie przytomności i braku oznak krążenia,
- szybkie sprowadzenie i użycie defibrylatora AED,
- przekazanie poszkodowanego zespołowi ratownictwa medycznego po przyjeździe na miejsce.
W Woli Cieklińskiej dramat na weselu nie zakończył się tragedią właśnie dlatego, że świadkowie nie zwlekali. To zdarzenie - jak podkreślają strażacy ochotnicy - pokazuje, że w walce o ludzkie życie naprawdę liczy się każda minuta.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!