Nocna walka z ogniem w Racławówce. Spłonęło ponad 250 balotów słomy
Potężny pożar strawił aż 250 balotów słomy na polu w Racławówce. Strażacy z powiatu rzeszowskiego spędzili nieprzespaną noc, walcząc z żywiołem, który wymknął się spod kontroli w niespełna kilkadziesiąt minut od zgłoszenia.
Nocne zgłoszenie – od kilkudziesięciu do ponad dwustu balotów
Dokładnie o godzinie 00:40 do Stanowiska Kierowania Komendanta Miejskiego w Rzeszowie wpłynęło zgłoszenie o pożarze na terenie Racławówki. Początkowo szacowano, że ogień objął około 80 bel słomy. Gdy pierwsze zastępy dotarły na miejsce, okazało się, że skala jest znacznie większa – płomienie trawiły już około 150 balotów.
Strażacy zastali gigantyczną ścianę ognia i gęstego dymu. Ekstremalnie wysoka temperatura zmusiła druhów do pracy w aparatach ochronnych dróg oddechowych. W trakcie akcji ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, obejmując kolejne partie zgromadzonego materiału. Ostateczny bilans strat to ponad 250 balotów słomy. Dramatyczną walkę uwiecznili na zdjęciach druhowie z OSP Boguchwała.
Wielogodzinna walka – woda, siły i sprzęt
Ugaszenie pożaru słomy o takiej kubaturze to proces niezwykle żmudny. Wymaga nie tylko ogromnych ilości wody, ale przede wszystkim czasu i fizycznej pracy. Działania gaśnicze płynnie przeszły z fazy nocnej w poranną – strażacy pracowali jeszcze długo po wschodzie słońca.
Do walki z żywiołem zadysponowano potężne siły: jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej z Racławówki, Niechobrza, Boguchwały i Nosówki, wspierane przez profesjonalistów z Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie (JRG 2 i JRG 3). Na miejscu obecny był również patrol policji. Łącznie kilkudziesięciu druhów przez wiele godzin zmagało się z ogniem, który pomimo intensywnego natarcia wodą wciąż tlił się w głębi zgliszcz.
Pomoc z zewnątrz – kluczowa rola operatorów maszyn
Sama woda w przypadku pożarów balotów to za mało – zbitą, tlącą się słomę trzeba fizycznie rozgarnąć, aby dogasić ukryte zarzewia ognia i wyeliminować ryzyko ponownego zapłonu. W tym momencie nieoceniona okazała się pomoc społeczności lokalnej.
Przez wiele godzin ratowników wspierali operatorzy ciężkich maszyn, w tym Daniel Piątek. Maszyny metodycznie rozbierały zgliszcza, przerzucając tlącą się masę, co umożliwiło strażakom ostateczne stłumienie ognia. Dzięki tej współpracy udało się również uratować część nienaruszonych zbiorów – są one widoczne na zdjęciach ułożone bezpiecznie na skraju pola.
Dla lokalnej społeczności ten pożar to nie tylko ogromne straty materialne dla rolnika, ale także realne zagrożenie dla okolicznych upraw i zabudowań. Gdyby ogień rozprzestrzenił się dalej, straty mogłyby być wielokrotnie większe. Służby i operatorzy sprzętu zapobiegli katastrofie, jednak nadal pozostaje pytanie o przyczynę pożaru – to wyjaśni prowadzone postępowanie.
Strażacy oficjalnie dziękują za zaangażowanie i wsparcie. Determinacja służb oraz współpraca z dysponentami sprzętu budowlano-rolniczego pozwoliły opanować niezwykle wymagający pożar. Straty są duże, ale udało się zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia na okoliczne uprawy i zabudowania. Służby nadal monitorują pogorzelisko, by wykluczyć ewentualne zarzewia ognia.
Informacje oraz zdjęcia przekazała Ochotnicza Straż Pożarna w Boguchwale.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!