Hyperloop w Rzeszowie: niespełniona wizja, ale polska technologia podbija świat
Około dekadę temu Rzeszów miał szansę stać się polskim laboratorium przyszłości transportu – miasto przymierzało się do wdrożenia technologii Hyperloop, która miała rozpędzić pociągi do prędkości zawrotnych i skrócić czas przejazdu między osiedlami do kilku minut. Dziś wiemy, że z tych planów nic nie wyszło, ale właśnie na Podkarpaciu, w Nowej Sarzynie, powstał najdłuższy w Europie tor do testowania pasywnej lewitacji magnetycznej. 135 km/h – tyle osiągnął testowy pojazd podczas prób, a twórcy technologii zapewniają, że docelowo prędkość może sięgnąć 550 km/h.
Rzeszów – niespełniona wizja hyperloop
Za kadencji prezydenta Tadeusza Ferenca Rzeszów był jednym z pierwszych polskich miast, które oficjalnie rozważały wykorzystanie koncepcji Hyperloop w komunikacji miejskiej. Projekt zakładał budowę systemu próżniowych tuneli, którymi kapsuły z pasażerami miały błyskawicznie łączyć północ i południe miasta. Zwolennicy widzieli w tym szansę na unowocześnienie Rzeszowa, krytycy – futurystyczną mrzonkę oderwaną od realiów finansowych i technologicznych.
Ostatecznie koncepcja nigdy nie wyszła poza fazę zapowiedzi. Z przymrużeniem oka nawiązał do niej w 2022 roku radny miejski Mateusz Maciejczyk, publikując 1 kwietnia – w Prima Aprilis – żartobliwą wizję „rzeszowskiego hyperloop”. Napisał wtedy, że „Rzeszów jako pierwsze miasto w Polsce rozpoczyna pilotaż systemu transportu typu Hyperloop”, a pierwszy odcinek testowy ma połączyć północ i południe miasta z czasem przejazdu poniżej 2 minut – po czym przypomniał o dacie. Humor nie zmienił faktu, że prawdziwa rewolucja zaczęła się kilkadziesiąt kilometrów dalej.
Nowa Sarzyna – poligon technologii przyszłości
W 2022 roku na terenie zakładów CIECH Sarzyna (obecnie Qemetica) w Nowej Sarzynie uruchomiono 700-metrowy tor testowy dla systemu MagRail, rozwijanego przez polską spółkę Nevomo. To najdłuższy w Europie pełnoskalowy obiekt do pasywnej lewitacji magnetycznej. Jak tłumaczył wówczas Łukasz Mielczarek, współzałożyciel i dyrektor ds. infrastruktury w Nevomo, infrastruktura torowa była gotowa, a do ośrodka dostarczono pierwszy pełnowymiarowy pojazd testowy.
Bardzo się cieszymy, że mimo trudności z dostawami kluczowych komponentów systemu MagRail, spowodowanych zaburzeniami w światowych łańcuchach dostaw, przed końcem lata będziemy mieć gotowe niemal wszystkie niezbędne elementy systemu. Dysponujemy już w pełni ukończoną infrastrukturą torową i przytorową przygotowaną do testów lewitacji magnetycznej oraz pełnowymiarową platformą testową.
Łukasz Mielczarek, współzałożyciel i dyrektor ds. infrastruktury w Nevomo
Próby zakończyły się sukcesem: pojazd na 720-metrowym torze osiągnął prędkość 135 km/h, unosząc się nad szynami. Test potwierdził, że technologia może działać na istniejących liniach kolejowych – to kluczowa zaleta MagRail, która odróżnia go od wizji Muska wymagającej budowy próżniowych tuneli od zera.
Polska technologia podbija świat, ale nie Polskę
W 2025 roku Nevomo zaprezentowało MagRail Booster – wersję bez lewitacji, która wykorzystuje napęd elektromagnetyczny montowany na tradycyjnych torach. Pojazdy są napędzane i hamowane bez klasycznych lokomotyw, co – jak podkreśla prezes Przemek Ben Pączek – drastycznie ogranicza zużycie kół i szyn. Docelowo system ma zostać wzbogacony o lewitację magnetyczną, co pozwoli pociągom rozpędzić się do 300 km/h na istniejących liniach i 550 km/h na dedykowanych trasach.
Pierwsze komercyjne wdrożenie MagRail Booster podpisano w 2025 roku z portem Deendayal w Indiach. Nevomo współpracuje także z Texmaco Rail & Engineering, rozmawia z hutami stali w Indiach i rozwija partnerstwo z państwowym przewoźnikiem Etihad Rail ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Pierwsze pilotaże w ZEA mają ruszyć w 2026 roku, a budowa nowych linii z lewitacją magnetyczną – od 2030 roku.
Mimo sukcesów za granicą twórcy technologii są pesymistami, jeśli chodzi o jej wdrożenie w Polsce. Przemek Ben Pączek wprost wskazuje na barierę mentalności.
W polskich realiach wątpię, by stało się to za mojego życia, barierą jest tu mentalność. Gdyby to było rozwiązanie na polski węgiel, czyli nazwijmy to taki magnetyczny parowóz, wtedy byłaby szansa.
Przemek Ben Pączek, prezes zarządu i współzałożyciel Nevomo
Dlaczego to ważne dla Podkarpacia?
Region, który mógł być pionierem transportu przyszłości, dziś ogląda sukcesy polskiej myśli technicznej na zagranicznych torach. Nowa Sarzyna odegrała kluczową rolę w testach, które dowiodły, że lewitacja magnetyczna na istniejącej infrastrukturze jest możliwa. Dla mieszkańców Podkarpacia oznacza to zarówno powód do dumy – to właśnie tutaj powstawały przełomowe rozwiązania – jak i pytanie o brak krajowych inwestycji. Gdyby decydenci wykazali się odwagą, Rzeszów mógłby dziś cieszyć się pociągami unoszącymi się nad ulicami, a nie tylko żartami na Prima Aprilis.
Co dalej?
Testy MagRail Booster w Nowej Sarzynie odbywały się jeszcze w 2025 roku. Nevomo kontynuuje prace nad pełną lewitacją, a jej pierwsze komercyjne zastosowania pojawią się w Indiach i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W Polsce – według słów prezesa spółki – na prawdziwie lewitujące pociągi przyjdzie nam poczekać co najmniej do 2040 roku, a być może znacznie dłużej. Wszystko zależy od tego, czy zmieni się podejście do innowacji – nie tylko w Rzeszowie, ale w całym kraju. Informacje pochodzą z materiałów prasowych spółki Nevomo oraz wypowiedzi jej przedstawicieli.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!