Upał w urzędzie: blokada klimatyzacji jako kara dla pracowników? Dyrekcja reaguje
W środku fali upałów, gdy słupki rtęci na Podkarpaciu przekraczały 40 stopni Celsjusza, w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Rzeszowie miało dojść do szokującej sytuacji. Według anonimowego zgłoszenia, które otrzymała nasza redakcja, kierownictwo jednego z wydziałów miało celowo wyłączyć klimatyzację w kilku pomieszczeniach biurowych. Powód? Otwarte okna, przez które pracownicy próbowali wpuścić do dusznych pokoi choć trochę powietrza. Sprawą zainteresowała się już dyrekcja urzędu, która zapowiada natychmiastową interwencję.
Kara za wietrzenie? Pracownicy w 30-stopniowym upale
Z relacji anonimowego pracownika wynika, że blokada chłodzenia nie była przypadkowa ani chwilowa. Klimatyzacja w kilku pokojach została wyłączona już o godzinie 10:30 i nie działała do końca dnia. W pomieszczeniach, w których temperatura szybko wzrosła do 30 stopni Celsjusza, pracownicy nie mieli żadnej możliwości schłodzenia się – nawet zimnymi napojami.
Autor zgłoszenia podkreśla, że decyzja o blokadzie zapadła bez wcześniejszego ostrzeżenia. Dopiero około godziny 15:00 pracownicy otrzymali maila od zastępcy kierownika Wydziału Administracyjnego, w którym czytamy o zasadach korzystania z klimatyzacji i groźbie jej blokowania „z poziomu administratora” w przypadku otwierania okien. Co istotne, podobna sytuacja miała powtórzyć się następnego dnia, w czwartek 6 sierpnia.
Zablokowanie klimatyzacji miało być karą za dodatkowe wietrzenie pomieszczeń poprzez otwieranie okien. Jest to daleko idące naruszenie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy. Klimatyzacja została zablokowana na wiele godzin pracy od godziny 10:30 do końca dnia bez możliwości schłodzenia się choćby zimnymi napojami.
Anonimowy pracownik WUP w Rzeszowie
Dyrekcja zaskoczona, ale zapowiada reakcję
O całej sprawie poinformowaliśmy zastępcę dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie ds. rynku pracy, Macieja Karasińskiego. Wicedyrektor przyznał, że nie miał wcześniej wiedzy o wyłączaniu klimatyzacji w pokojach pracowników i jest zaskoczony sytuacją. Po zapoznaniu się z treścią maila, który otrzymali pracownicy, zapowiedział natychmiastowe sprawdzenie sprawy.
– To jest może bardziej „straszak” niż fakt, bo nie słyszałem, że gdzieś zablokowano klimatyzację – mówił Karasiński, po czym dodał: – Zaraz to sprawdzę, bo kierownik nie powinien był tego robić. Może chce jakoś dyscyplinować pracowników, tylko użył niezbyt adekwatnego sposobu. Także obiecuję, że to sprawdzę i jeżeli gdzieś została wyłączona klimatyzacja, to zaraz polecę ją włączyć.
Sam autor maila, zastępca kierownika Wydziału Administracyjnego, nie chciał komentować sprawy na oficjalnej stopie. Zapewnił jednak, że jego intencją była troska o finanse publiczne, które w przypadku niewłaściwie obsługiwanej klimatyzacji mogą być narażone na nieracjonalne wydatkowanie. Dodał też, że przypadki wyłączania chłodzenia to „sporadyczne sytuacje”.
Klimatyzacja czy otwarte okno? Eksperci i prawo pracy
Wicedyrektor Karasiński, odnosząc się do samej zasady zamykania okien przy włączonej klimatyzacji, przyznał rację autorowi maila. – Jeżeli ktoś ma klimatyzację, to nie powinien otwierać okna, bo jednocześnie byłoby chłodzenie i podgrzewanie. Wtedy sens mija się z celem uruchomienia klimatyzacji. Jak pan włącza klimatyzację w samochodzie, to nie otwiera pan okna – tłumaczył.
Jednocześnie wicedyrektor podkreślił, że nawet jeśli pracownicy łamali zasady, reakcja kierownictwa nie powinna narażać ich zdrowia. – Jaki by pracownik nie był, to trzeba go raczej chronić niż narażać. A to jest raczej narażanie niż chronienie – skwitował.
Warto przypomnieć, że polskie prawo pracy nie nakłada na pracodawcę obowiązku instalowania klimatyzacji. Jeśli jednak taka instalacja jest w budynku, musi być sprawna i serwisowana. Podczas upałów pracodawca ma natomiast obowiązek zapewnić pracownikom dostęp do wody pitnej – w pomieszczeniach zamkniętych, gdy temperatura przekracza 28 stopni Celsjusza. W sytuacji, gdy warunki pracy zagrażają zdrowiu lub życiu, pracownik ma prawo odmówić wykonywania obowiązków.
Co dalej w sprawie WUP?
Sprawa z Rzeszowa pokazuje, jak ważne jest jasne komunikowanie zasad i proporcjonalne reagowanie na ich łamanie. Z jednej strony oszczędzanie energii i dbałość o finanse publiczne są jak najbardziej uzasadnione. Z drugiej – dyscyplinowanie pracowników w taki sposób, że w upalny dzień muszą pracować w temperaturze 30 stopni, budzi poważne wątpliwości natury etycznej i prawnej.
Obiecujemy, że będziemy śledzić sprawę i sprawdzimy, czy dyrekcja Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie faktycznie wyciągnie wnioski z tej sytuacji. Mieszkańcy regionu, którzy korzystają z usług urzędu, mogą być spokojni – ich sprawy są załatwiane normalnie, a całe zamieszanie dotyczy wewnętrznych procedur. Informacje przekazała redakcji osoba związana z Wojewódzkim Urzędem Pracy w Rzeszowie.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!