Przełom w poszukiwaniach polskich ofiar na Ukrainie. Setki odnalezionych szczątków i apel do mieszkańców Podkarpacia
Po latach impasu i politycznego zamrożenia, polsko-ukraińskie prace poszukiwawcze wchodzą w decydującą fazę. Tylko w ostatnich tygodniach na Wołyniu odnaleziono szczątki 53 osób, a łączna liczba ofiar wydobytych z ziemi w samych tylko wsiach Wola Ostrowiecka i Ostrówki przekroczyła już 727. To nie tylko liczby – to powrót do bolesnej historii, która dla mieszkańców Podkarpacia ma wymiar szczególnie osobisty.
Lwowskie porozumienie: koniec wieloletniego zakazu
We Lwowie odbyło się kluczowe posiedzenie polsko-ukraińskiej Grupy Roboczej ds. Godnych Pochówków, któremu przewodniczyli Paweł Kowal, przewodniczący Rady ds. Współpracy z Ukrainą, oraz wiceminister kultury Ukrainy Iwan Werbycki. Rozmowy dotyczyły podsumowania dotychczasowych prac oraz planów na kolejne miesiące, w tym ekshumacji w miejscowościach Ugły, Wiśniowiec, Hucisko i Miedziaki.
To przełom, bo od wiosny 2017 roku na Ukrainie obowiązywał bezwzględny zakaz poszukiwań i ekshumacji polskich ofiar. Decyzja ukraińskiego IPN-u była bezpośrednią odpowiedzią na zdemontowanie nielegalnego pomnika UPA w Hruszowicach w powiecie jarosławskim na Podkarpaciu. Przez ponad siedem lat wszelkie prace w terenie były wstrzymane, a rodziny ofiar nie mogły poznać miejsc pochówku swoich bliskich.
Podkarpacki ślad w blokadzie i w przełamywaniu lodów
To właśnie wydarzenia z naszego województwa na lata zablokowały prace ekshumacyjne na Wschodzie. Demontaż pomnika w Hruszowicach stał się casus belli dla strony ukraińskiej, która wstrzymała wszelką współpracę. Dla wielu mieszkańców Podkarpacia, których rodziny wywodzą się z Kresów, był to cios – nie tylko polityczny, ale i emocjonalny.
Więzy formalne i dyplomatyczne udało się przełamać dopiero pod koniec 2024 roku. Powołano wspólną grupę roboczą, a strona ukraińska wydała niezbędne pozwolenia na prowadzenie prac w terenie. To efekt wielomiesięcznych negocjacji, w których kluczową rolę odegrały zarówno polskie władze, jak i ukraińscy urzędnicy, rozumiejący wagę godnego pochówku dla pojednania obu narodów.
Setki ofiar czekają na identyfikację. Apel o badania DNA
Obecnie na terenie dawnych wsi Wola Ostrowiecka i Ostrówki na Wołyniu trwają intensywne prace ekshumacyjne. Tylko w ostatnich tygodniach wydobyto z ziemi szczątki 53 osób, dopisując kolejny rozdział do historii badań z lat 1992, 2011 i 2015, kiedy to odnaleziono i godnie pochowano 674 ofiary.
Instytut Pamięci Narodowej oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego apelują do rodzin i krewnych dawnych mieszkańców kresowych miejscowości – w tym osób mieszkających dziś na Podkarpaciu – o zgłaszanie się na badania DNA i przekazywanie materiału genetycznego do bazy IPN. To jedyna droga, by zidentyfikować odnajdywane szczątki i przywrócić im imiona.
Każde przekazane DNA to szansa, że kolejna rodzina pozna prawdę o losie swoich bliskich. To także wyraz pamięci o ofiarach zbrodni wołyńskiej i czystek etnicznych z lat 1943–1945.
Przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej
Co dalej? Plan prac na najbliższe miesiące
Działania te wpisują się w pamięć o zbrodni wołyńskiej i czystkach etnicznych z lat 1943–1945, które dotknęły nie tylko Wołyń czy Małopolskę Wschodnią, ale również teren obecnego województwa podkarpackiego. Kolejne etapy prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych zaplanowano na sierpień i wrzesień, m.in. na lwowskim Hołosku Wielkim oraz w Puźnikach.
- Wola Ostrowiecka i Ostrówki – kontynuacja prac, kolejne szczątki wydobywane na bieżąco
- Hołosk Wielki (Lwów) – planowane prace w sierpniu
- Puźniki – ekshumacje we wrześniu
- Ugły, Wiśniowiec, Hucisko, Miedziaki – wnioski o pozwolenia już złożone
Dla mieszkańców Podkarpacia to nie tylko sucha informacja o pracach archeologicznych. To powrót do pamięci o przodkach, którzy zginęli w rzezi wołyńskiej, i o miejscach, które do dziś kryją ich szczątki. Każda ekshumacja to krok w stronę prawdy i pojednania, ale też bolesne przypomnienie, że historia wciąż domaga się dokończenia.
Najbliższe miesiące pokażą, czy dobre deklaracje przekują się w konkretne działania w terenie. Jedno jest pewne – dla wielu rodzin z Podkarpacia to ostatnia szansa, by odnaleźć i godnie pochować swoich bliskich. Informacje przekazała Polska Agencja Prasowa.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!