Dwa groźne zdarzenia w 12 dni: Jan R. z Sieniawy nadal za kierownicą po A4 i S19
Najpierw roztrzaskana kabina ciężarówki na S19, a kilkanaście dni później manewr na A4, po którym kursantka w „elce” miała się rozpłakać ze stresu. W centrum obu zdarzeń znalazł się ten sam kierowca: 26-letni Jan R., mieszkaniec gminy Sieniawa. Gdy jego białe Audi A7 rozpoznali internauci, mężczyzna opublikował w mediach społecznościowych przeprosiny. To jednak nie zatrzymało pytań o to, dlaczego – po serii niebezpiecznych zachowań – wciąż ma prawo jazdy.
A4: wyprzedzanie pasem awaryjnym obok samochodu nauki jazdy
Do najbardziej komentowanego incydentu doszło w poniedziałek, 22 czerwca 2026 r., na podkarpackim odcinku autostrady A4 między Rzeszowem a Łańcutem. Z nagrania, które szybko zaczęło krążyć w sieci, wynika, że białe Audi A7 kierowane przez Jana R. wykonało skrajnie ryzykowny manewr: wyprzedziło pasem awaryjnym i poboczem samochód nauki jazdy w chwili, gdy ten prawidłowo wyprzedzał lawetę.
Według opisu sytuacji, tylko reakcja instruktora – który w ostatniej chwili miał szarpnąć kierownicą – sprawiła, że nie doszło do zderzenia przy dużej prędkości. W aucie szkoleniowym jechała młoda kursantka; relacje wskazują, że stres był tak silny, iż miała zalać się łzami.
Gdy nagranie zostało udostępnione m.in. na profilu „Bandyci drogowi”, internauci zaczęli identyfikować kierowcę Audi. Wkrótce potem Jan R. opublikował wpis na Facebooku, próbując uspokoić nastroje.
„Przepraszam Instruktora Nauki jazdy „L” oraz resztę pasażerów za dzisiejszą zaistniałą sytuację drogową na autostradzie A4 kierunek Przeworsk. Znam swój błąd i się go niezmiernie w…”
Jan R., wpis na Facebooku
Sprawą manewru na A4 zajmuje się rzeszowska policja. Funkcjonariusze analizują zachowanie kierowcy pod kątem rażącego naruszenia przepisów oraz stworzenia tzw. bezpośredniego zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym.
S19: ciężarówka w kawałkach, korek na kilkanaście godzin i mandat 1500 złotych
W sieci szybko przypomniano, że zdarzenie z A4 nie jest pierwszą sytuacją z udziałem Jana R. Zaledwie dwanaście dni wcześniej, 10 czerwca 2026 r., 26-latek miał doprowadzić do bardzo poważnie wyglądającego wypadku na drodze ekspresowej S19 w pobliżu miejscowości Domostawa.
Jak wynika z ustaleń opisywanych przez internautów i relacji ze zdarzenia, Jan R. prowadził wówczas ciężarówkę marki Scania. Pojazd z impetem uderzył w tył Mercedesa, który stał prawidłowo na pasie awaryjnym. Skutki były dramatyczne: kabina Scanii została doszczętnie zniszczona, a przewożone metalowe konstrukcje wysypały się i zablokowały trasę w kierunku Rzeszowa. Utrudnienia miały trwać kilkanaście godzin.
Największe emocje budzi finał tej sprawy. Za spowodowanie karambolu niżańscy policjanci ukarali kierowcę mandatem w wysokości 1500 złotych i dopisali mu 10 punktami karnymi. Uprawnienia do kierowania pojazdami zostały zachowane – co, jak komentują mieszkańcy i użytkownicy sieci, umożliwiło mu późniejszy udział w głośnym incydencie na A4.
Fala komentarzy i pytania o skuteczność systemu
Gdy wyszło na jaw, że sprawca sytuacji na A4 i kierowca ze zdarzenia na S19 to ta sama osoba, komentarze w mediach społecznościowych przybrały na sile. Internauci pod postami profilu „Bandyci drogowi” wskazują na problem recydywy drogowej i na to, że aktualne mechanizmy karania nie zawsze skutecznie eliminują z ruchu osoby stwarzające zagrożenie.
Wśród licznych wpisów pojawiają się też porównania do głośnej sprawy Sebastiana Majtczaka, a także pytania o badania i predyspozycje do prowadzenia pojazdów – zwłaszcza ciężarowych – przez osoby, które mają na koncie tak poważne zdarzenia.
„Potencjalny zabójca drogowy, ale ‘eksperci’ dalej będą twierdzić, że elka zamulała”
Magda, komentarz w mediach społecznościowych
„Za ten karambol już dawno powinien stracić prawo jazdy”
Piotr, komentarz w mediach społecznościowych
„I co z tego, że przeprasza, skoro nic się nie nauczył. To jest recydywa!!! Dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów”
Agnieszka, komentarz w mediach społecznościowych
Co dalej: rzeszowska policja prowadzi czynności, a przepisy zostały zaostrzone
W tle sprawy pojawia się też ważny kontekst prawny. W tym roku znowelizowano przepisy prawa o ruchu drogowym, co – jak podkreślają komentujący – ma umożliwiać surowsze reagowanie na brawurę i recydywę. W skrajnych przypadkach sankcje mogą oznaczać dożywotnią utratę uprawnień, a nawet bezwzględną karę pozbawienia wolności.
Dla mieszkańców regionu kluczowe pozostaje jednak pytanie praktyczne: czy mechanizmy państwa zadziałają na tyle szybko, by osoba podejrzewana o kolejne niebezpieczne zachowania została skutecznie powstrzymana, zanim dojdzie do tragedii na drodze. Odpowiedź ma przynieść postępowanie prowadzone przez rzeszowską policję w sprawie incydentu z 22 czerwca 2026 r. na A4.
- 22 czerwca 2026 r. – agresywny manewr białego Audi A7 na A4 między Rzeszowem a Łańcutem; sprawę bada rzeszowska policja
- 10 czerwca 2026 r. – karambol na S19 w pobliżu Domostawy z udziałem ciężarówki Scania; zablokowany kierunek na Rzeszów na kilkanaście godzin
- 1500 złotych mandatu i 10 punktami karnymi – kara nałożona przez niżańskich policjantów po zdarzeniu na S19
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!