Wtorek, 14 lipca 2026
Imieniny: Marceli, Kamil, Angelina

Lwowska inicjatywa o Szuchewyczu budzi sprzeciw. Sprawa ważna także dla Rzeszowa

Władze Lwowa chcą ogłosić 2027 rokiem Romana Szuchewycza i UPA, a pomysł już wywołał ostry sprzeciw w Polsce. Projekt, który pojawił się w lipcu 2026 roku, zbiegł się w czasie z rocznicą Krwawej Niedzieli na Wołyniu i natychmiast został odczytany jako polityczny sygnał o dużym ciężarze historycznym.

Inicjatywa wyszła z komisji Lwowskiej Rady Obwodowej do spraw kultury, polityki informacyjnej i promocji. Radni chcą w ten sposób uhonorować postacie i wydarzenia, które na zachodniej Ukrainie są traktowane jako symbole walki narodowowyzwoleńczej. Choć uchwała nie została jeszcze poddana pod głosowanie całej rady, sam jej projekt już uruchomił falę komentarzy i obaw po polskiej stronie granicy.

Co zakłada projekt lwowskich radnych

Podczas posiedzenia 6 lipca komisja wskazała kilka rocznic, które miałyby stać się osią obchodów w 2027 roku. Wśród nich znalazły się 120. rocznica urodzin Romana Szuchewycza, 120. rocznica urodzin Ołeha Olżycza oraz 85. rocznica utworzenia Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

Według informacji ze Lwowa, plan nie ogranicza się wyłącznie do symbolicznego nazwania roku. W trakcie tej samej dyskusji pojawiły się też propozycje dotyczące relacji z Polską, w tym pomysł utworzenia centrum przeciwdziałania dezinformacji oraz wzmocnienia więzi z polskimi miastami partnerskimi. Zestawienie tych dwóch wątków dodatkowo podgrzało atmosferę wokół całej sprawy.

Dlaczego Roman Szuchewycz wywołuje tak silne emocje

Dla części ukraińskiego społeczeństwa, zwłaszcza na zachodzie kraju, Roman Szuchewycz pozostaje symbolem walki o niepodległość i sprzeciwu wobec Związku Radzieckiego. W Polsce jego ocena jest jednak skrajnie inna: jest przedstawiany jako zbrodniarz wojenny i jedna z kluczowych postaci odpowiedzialnych za rzeź wołyńską.

Jako generał i dowódca UPA miał ponosić bezpośrednią odpowiedzialność za zaplanowane czystki etniczne, w których zginęły dziesiątki tysięcy Polaków na Wołyniu, w Galicji Wschodniej i na Zamojszczyźnie. Z tego powodu każda próba jego publicznego gloryfikowania jest w Polsce odbierana jako uderzenie w pamięć ofiar oraz przeszkoda w prowadzeniu rzetelnego dialogu historycznego.

Forsowanie kultu Szuchewycza, zwłaszcza tuż przed rocznicą rzezi wołyńskiej, to świadoma prowokacja i ignorowanie polskiej wrażliwości.

Artur Żak, korespondent Radia Wnet we Lwowie

Władze Polski oraz samorządy, szczególnie te współpracujące ze Lwowem, powinny systematycznie i stanowczo protestować przeciwko takim inicjatywom.

Łukasz Adamski, dyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego

Rzeszów i Lwów: partnerstwo, które nie znosi obojętności

Sprawa ma szczególne znaczenie dla Rzeszowa, bo Lwów jest jego miastem partnerskim od 4 kwietnia 1992 roku. Umowę o współpracy podpisali wówczas Mieczysław Janowski i Wasyl Szpicer, a Lwów należał do pierwszych zagranicznych samorządów, z którymi Rzeszów sformalizował kontakty po zmianach ustrojowych.

Na przestrzeni lat partnerstwo obejmowało wspólne wyjazdy młodzieży, zawody sportowe i inicjatywy oświatowe. Później miasta zaczęły korzystać z unijnych programów transgranicznych, realizując m.in. projekt „Rzeszowsko – Lwowski Most Współpracy”, który miał wzmacniać relacje instytucjonalne i kapitał ludzki po obu stronach granicy.

  • pierwsze formalne partnerstwo Rzeszowa po przemianach ustrojowych
  • współpraca w kulturze, edukacji i sporcie
  • projekty finansowane z programów transgranicznych
  • udział Lwowa w starań Rzeszowa o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2029 roku

Dlaczego temat odbija się szeroko na Podkarpaciu

Po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę partnerstwo obu miast zyskało nowy wymiar. Rzeszów stał się strategicznym zapleczem i ważnym węzłem logistycznym dla pomocy napływającej z wielu krajów, za co otrzymał ukraiński tytuł „Miasto-Ratownik”. To sprawia, że napięcia wokół pamięci historycznej nie pozostają wyłącznie symbolicznym sporem, ale dotykają także lokalnych relacji i społecznych emocji.

Na Podkarpaciu żyje wielu potomków ofiar rzezi wołyńskiej, dlatego temat budzi szczególne zainteresowanie samorządów i mieszkańców. Pytanie o to, czy można utrzymywać partnerskie więzi bez reakcji na takie inicjatywy, wraca dziś ze zdwojoną siłą. To nie jest wyłącznie spór o historię, ale także o granice lokalnej dyplomacji i odpowiedzialność wobec własnych wyborców.

Co dalej z uchwałą i relacjami polsko-ukraińskimi

Na tym etapie projekt musi jeszcze trafić pod głosowanie całej Lwowskiej Rady Obwodowej. Jeśli zostanie przyjęty, spór o interpretację historii może ponownie stać się jednym z głównych punktów napięcia między Polską a Ukrainą, także na poziomie samorządowym.

W centrum uwagi pozostają więc nie tylko lwowscy radni, lecz także władze po polskiej stronie, które – zdaniem komentatorów i ekspertów – powinny jasno reagować na każdą próbę upamiętniania postaci budzących tak głębokie kontrowersje. Informacje przekazała Lwowska Rada Obwodowa.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Redaktor naczelny 24 Rzeszów; łączy reporterską dociekliwość z rzetelną analizą spraw miasta.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!