Piątek, 19 czerwca 2026
Imieniny: Gerwazy, Protazy, Sylwia

Autobus z 48 osobami wyleciał na rondzie Kuronia. Prokuratura oskarża kierowcę

Zdjęcia autobusu, który „przeleciał” przez środek ronda w Rzeszowie, w kilka chwil obiegły internet. Teraz sprawa wraca z nową siłą: po miesiącach pracy śledczy zakończyli postępowanie i skierowali do sądu akt oskarżenia wobec kierowcy. Chodzi o katastrofę z 14 grudnia 2025 roku na rondzie im. Jacka Kuronia.

Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów oskarżyła 35-letniego Romana S., obywatela Białorusi, o nieumyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym. Z ustaleń wynika, że w zdarzeniu ucierpiało kilkanaście osób, a sytuacja stwarzała zagrożenie dla życia i zdrowia wielu pasażerów.

Akt oskarżenia po głośnym wypadku w centrum Rzeszowa

Katastrofa wydarzyła się na jednym z najbardziej rozpoznawalnych skrzyżowań w mieście. Autobus, który wykonywał międzynarodowy przewóz osób na trasie Terespol – Budapeszt, jechał drogą krajową nr 97 w kierunku centrum Rzeszowa. Na pokładzie było łącznie 48 osób: 47 pasażerów oraz drugi kierowca. Wśród podróżnych byli także obywatele Białorusi.

Śledczy podkreślają, że do dramatycznych scen doszło w miejscu, gdzie w normalnych warunkach kierujący muszą liczyć się z ograniczeniem prędkości i koniecznością zachowania szczególnej ostrożności. Materiał dowodowy – jak uznała prokuratura – jest wystarczający, by sprawę rozstrzygnął Sąd Rejonowy w Rzeszowie.

Ustalenia prokuratury: 94 km/h i seria zaniedbań

Z informacji przekazanych przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie wynika, że autobus w chwili poprzedzającej wjazd na rondo poruszał się zdecydowanie zbyt szybko. Śledczy odtworzyli zachowanie kierowcy i wskazują na konkretne naruszenia zasad bezpieczeństwa.

Miał poruszać się z prędkością 94 km/h, przekraczając o 44 km/h dopuszczalną administracyjnie prędkość, nie zachować szczególnej ostrożności, nieprawidłowo obserwować drogę oraz zastosować błędną technikę jazdy

prokurator Krzysztof Ciechanowski

Według śledczych ten splot błędów doprowadził do utraty kontroli nad pojazdem. Autobus nie zatrzymał się przed rondem, tylko wjechał na nie w sposób, który skończył się zniszczeniem infrastruktury w jego centralnej części.

  • 94 km/h – prędkość ustalona w toku śledztwa
  • 44 km/h – o tyle miało zostać przekroczone dopuszczalne ograniczenie
  • 48 osób – tylu ludzi znajdowało się w autobusie, w tym 47 pasażerów i drugi kierowca

„Przeleciał” przez wyspę i bariery. Poszkodowani trafili do szpitali

Prokuratura dokładnie opisała, jak wyglądał moment katastrofy na rondzie im. Jacka Kuronia. Autobus podczas wjazdu na rondo stał się praktycznie nie do opanowania – w ocenie śledczych kierowca nie zapanował nad wielotonowym pojazdem.

W rezultacie kierujący utracił panowanie nad pojazdem podczas wjazdu na rondo, przejechał przez wyspę środkową ronda, drogę dla pieszych i rowerów, uderzył w bariery ochronne, a następnie wjechał na pas zieleni

prokurator Krzysztof Ciechanowski

Na miejsce skierowano służby ratunkowe, a sytuacja wymagała szeroko zakrojonej akcji pomocy poszkodowanym. Bezpośrednio po zdarzeniu 14 pasażerów przewieziono do rzeszowskich szpitali. Prokuratura informuje, że nikt nie był w stanie zagrażającym życiu, ale skala obrażeń była poważna.

W wyniku zdarzenia 10 pasażerów doznało obrażeń ciała skutkujących naruszeniem czynności narządów ciała lub rozstrojem zdrowia na okres powyżej 7 dni, natomiast 3 pasażerów doznało obrażeń powodujących naruszenie czynności narządów ciała lub rozstrój zdrowia na okres nieprzekraczający 7 dni

rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie

Wyjaśnienia kierowcy: tempomat i sen za kierownicą

W toku śledztwa sprawdzono m.in., czy kierujący był pod wpływem alkoholu. Badania wykazały, że Roman S. był trzeźwy. Kluczowe okazały się jednak jego własne wyjaśnienia złożone po przesłuchaniu w charakterze podejrzanego.

Roman S. przyznał się do zarzucanego mu czynu i opisał, co działo się w kabinie tuż przed rondem. Według jego relacji jechał z włączonym tempomatem ustawionym na prędkość około 95 km/h, po czym zasnął.

Wyjaśnił, że podczas jazdy korzystał z tempomatu ustawionego na prędkość około 95 km/h i zasnął za kierownicą. Jak podał, obudził się bezpośrednio przed rondem i podjął próbę wyhamowania pojazdu

prokurator Krzysztof Ciechanowski

Kierowca miał także przyznać, że znał ograniczenie prędkości w tym miejscu, ponieważ wielokrotnie przejeżdżał tą trasą. Jednocześnie wskazał, że nie pamięta chwili zaśnięcia, nie odczuwał wcześniej dolegliwości zdrowotnych oraz nie przyjmował leków ani środków mogących wpływać na koncentrację.

Areszt uchylony, pozostają ograniczenia. Grozi do pięciu lat więzienia

Po wszczęciu śledztwa wobec podejrzanego zastosowano tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. W marcu tego roku sąd uchylił ten środek, zastępując go innymi zabezpieczeniami.

  • dozór policji
  • zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu
  • poręczenie majątkowe w wysokości 30 tysięcy złotych

Roman S. nie był wcześniej karany. Teraz jego sprawą zajmie się Sąd Rejonowy w Rzeszowie. Za nieumyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Postępowanie sądowe ma odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu uchybienia kierowcy przesądziły o przebiegu i skutkach dramatycznego wypadku na rondzie im. Jacka Kuronia.

Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
MW

Marek Wyrzykowski

Redaktor naczelny 24 Rzeszów; łączy reporterską dociekliwość z rzetelną analizą spraw miasta.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!