Kąpielisko Żwirownia w Rzeszowie zamknięte. Sanepid wykrył sinice w wodzie
Kąpielisko Miejskie „Żwirownia” w Rzeszowie zostało zamknięte do odwołania. Decyzja zapadła po tym, jak badania sanepidu wykazały w wodzie obecność sinic. Mieszkańcy, którzy planowali ochłodę w ten weekend, muszą szukać alternatywy – zakaz kąpieli obowiązuje, choć część atrakcji nadal działa.
Zakaz kąpieli na Żwirowni – co się zmieniło?
Rzeszowski Ośrodek Sportu i Rekreacji poinformował w czwartek, że Kąpielisko Miejskie „Żwirownia” przy ul. Kwiatkowskiego jest nieczynne. To efekt rutynowej kontroli jakości wody, która wykazała obecność sinic – mikroorganizmów mogących stanowić zagrożenie dla zdrowia. Decyzja obowiązuje do odwołania, a termin ponownego otwarcia zależy wyłącznie od wyników kolejnych badań.
Choć sama plaża i wyznaczone miejsce do kąpieli są wyłączone z użytkowania, nie wszystkie atrakcje zniknęły. Jak podkreśla ROSiR, nadal działa wypożyczalnia sprzętu pływającego. Mieszkańcy mogą więc korzystać z desek SUP, kajaków oraz rowerów wodnych – zakaz dotyczy wyłącznie kontaktu z wodą podczas pływania i kąpieli.
Co dokładnie wykazały badania sanepidu?
O szczegółach decyzji poinformował Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Miasta Rzeszowa. Jak wyjaśnił, zamknięcie kąpieliska to konsekwencja wyników badań przeprowadzonych przez sanepid, które jednoznacznie wskazały na obecność sinic.
To są sinice. Po badaniach okazało się, że musimy czasowo wyłączyć kąpielisko z użytkowania. Będą kolejne badania, ale na razie trudno powiedzieć kiedy to będzie, bo to nie od nas zależy.
Artur Gernand, Kancelaria Prezydenta Miasta Rzeszowa
Miasto zapewnia, że sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Kolejne próbki wody zostaną pobrane, a kąpielisko zostanie otwarte natychmiast po uzyskaniu potwierdzenia, że korzystanie z niego jest bezpieczne. – Będziemy czekali na komunikat o tym, że woda jest zdatna do kąpieli i wtedy od razu uruchamiamy kąpielisko. Trudno jednak powiedzieć kiedy sinice ustąpią – dodał Gernand.
Czym są sinice i dlaczego są groźne?
Sinice to mikroorganizmy, które naturalnie występują w zbiornikach wodnych, ale w sprzyjających warunkach potrafią się błyskawicznie namnażać. Efektem są charakterystyczne zakwity – zielonkawe lub niebieskozielone kożuchy unoszące się na powierzchni wody. Ich obecność to nie tylko problem estetyczny, ale przede wszystkim zdrowotny.
Kontakt z wodą zawierającą sinice może wywołać nieprzyjemne dolegliwości. Toksyny produkowane przez niektóre gatunki powodują podrażnienia skóry, wysypkę, zaczerwienienie oczu, a po przypadkowym połknięciu – nudności, wymioty, bóle brzucha czy biegunkę. Szczególnie narażone są dzieci, osoby starsze, alergicy oraz zwierzęta, które często piją wodę prosto z akwenu.
Kiedy sinice atakują i jak często są kontrole?
Zakwity sinic to typowo letni problem. Pojawiają się najczęściej podczas długotrwałych upałów, gdy temperatura wody jest wysoka, a ruch wody – ograniczony. Sprzyja im również słaby wiatr oraz duża ilość substancji odżywczych, zwłaszcza związków azotu i fosforu, które trafiają do zbiorników m.in. z nawozów czy ścieków.
Dlatego w sezonie wakacyjnym jakość wody w kąpieliskach jest regularnie kontrolowana. Sanepid pobiera próbki i sprawdza, czy nie przekroczono norm bezpieczeństwa. Jeśli wyniki są niepokojące, zarządca ma obowiązek zamknąć kąpielisko do czasu usunięcia zagrożenia. W przypadku rzeszowskiej Żwirowni mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość – kolejne badania zdecydują, kiedy będzie można wrócić nad wodę.
Co to oznacza dla mieszkańców Rzeszowa?
Zamknięcie Żwirowni to spore utrudnienie dla wszystkich, którzy w upalne dni szukali ochłody w tym miejscu. To jedno z najpopularniejszych kąpielisk w mieście, chętnie odwiedzane zarówno przez rodziny z dziećmi, jak i osoby szukające aktywnego wypoczynku. Decyzja o zamknięciu to jednak dowód, że system kontroli działa – a bezpieczeństwo mieszkańców jest ważniejsze niż komercyjny ruch.
Warto pamiętać, że zakaz kąpieli nie oznacza całkowitego zamknięcia terenu. Wypożyczalnia sprzętu pływającego działa, więc można wybrać się na spacer, poćwiczyć na desce SUP czy popływać kajakiem – oczywiście bez wchodzenia do wody. Mieszkańcy powinni śledzić komunikaty ROSiR-u, bo to tam pojawi się informacja o ponownym otwarciu kąpieliska.
Na razie pozostaje czekać na wyniki kolejnych badań. Jeśli sinice znikną, kąpielisko zostanie uruchomione od razu. Do tego czasu warto rozważyć inne formy ochłody – albo po prostu uzbroić się w cierpliwość. Informacje przekazał Rzeszowski Ośrodek Sportu i Rekreacji.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!