Sobota, 8 sierpnia 2026
Imieniny: Cyprian, Dominik, Emilian

Rzeszów tonie w tych samych miejscach od lat. Co się dzieje pod wiaduktem na Wyzwolenia?

Reklamuj sie w tym artykule

Po każdej większej ulewie w Rzeszowie powtarza się ten sam scenariusz: zamknięty wiadukt na al. Wyzwolenia, zalane al. Piłsudskiego, Sportowa, Batorego, wyjazd z Pobitna i Słocina. Zestawienie komunikatów służb z pięciu epizodów – od czerwca 2020 do sierpnia 2026 – nie pozostawia złudzeń: miasto podtapia w dużej mierze w tych samych punktach. Pytanie, dlaczego tak się dzieje i co z tym robią władze, wraca po każdej burzy.

Najbardziej wymowny był 7 sierpnia 2026 r., gdy na oficjalnej stacji Rzeszów-Jasionka spadło tylko około 23 mm deszczu, a lokalnie w mieście – według synoptyków – do 40 mm. Mimo to służby wskazywały wiadukt na al. Wyzwolenia jako najtrudniejszy punkt w mieście. To dowód, że o skali podtopień decyduje nie tylko suma opadów, ale przede wszystkim intensywność deszczu i przepustowość systemu odwodnienia.

Te same ulice, rok po roku

Redakcja przeanalizowała komunikaty Komendy Miejskiej PSP w Rzeszowie oraz relacje lokalnych mediów z pięciu zdarzeń: 22 czerwca 2020, 9 listopada 2023, 17 lipca 2024 i 7 sierpnia 2026 (dla 2021 r. brak wiarygodnych danych). Po nałożeniu list na siebie widać wyraźne powtórzenia.

  • Wiadukt na al. Wyzwolenia – zalewany w 2024 i 2026 r., w lipcu 2024 stały pod nim samochody od świtu, a przejazd był zamknięty.
  • Al. Piłsudskiego, Sportowa i Batorego – podtapiane w 2024 i 2026 r.
  • Al. Sikorskiego – problemy w 2020 i 2024 r.
  • Wyjazd z Pobitna ul. Niemierskiego – zalewany w 2024 i 2026 r.
  • Rejon Słociny – podtopienia w 2020 i 2023 r.

To nie są pojedyncze incydenty, lecz powtarzalny wzorzec. Mieszkańcy tych osiedli wiedzą, że po każdej burzy mogą spodziewać się wody w piwnicach i na jezdniach.

Rekordowe deszcze i zmiana klimatu

Porównywanie skutków ulew bez danych o opadach byłoby mylące. Inaczej wygląda miasto po 25 mm, a inaczej po 80 mm w godzinę. W lipcu 2025 r. na Jasionce odnotowano 70,6 mm dobowego opadu, bijąc rekord z 3 czerwca 2010 r. (65,2 mm). Przy miesięcznej normie 90,8 mm dla tej stacji w latach 1991–2020 to wynik wyjątkowy.

– Dane jednoznacznie pokazują, że średnie temperatury na Ziemi rosną z roku na rok, a globalna zmiana klimatu wyraźnie przyspiesza – mówi Michał Brennek, doktorant z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN. – Obecnie startujemy z dużo wyższego poziomu średnich temperatur niż 20-30 lat temu.

Od 1951 do 2024 r. średnia roczna temperatura w Polsce wzrosła o ponad 2,3°C, a na Podkarpaciu i w Karpatach – o ponad 2,4°C. Prognozy IMGW wskazują, że roczna suma opadów nie zmieni się znacząco, ale deszcz będzie przychodził w gwałtowniejszych porcjach, z dłuższymi suchymi przerwami. To dokładnie ten typ zjawiska, który zalewa Rzeszów: krótkie, intensywne oberwania chmury, a nie długotrwały wylew Wisłoka.

Betonoza, kanalizacja i małe cieki

Diagnozę ogólnego mechanizmu formułują sami zarządcy wód. Prezes Wód Polskich wskazywał na „betonozę” – nadmierne uszczelnianie, brukowanie i zabudowę powierzchni, przez co woda opadowa nie wsiąka w grunt, tylko gwałtownie spływa w dół. Do tego dochodzi przepustowość kanalizacji: przy oberwaniu chmury studzienki nie nadążają z odbiorem wody i „wybija” ona na powierzchnię.

Trzeci element to małe cieki spływające z okolicznych wzniesień – Przyrwa, Mikośka, Młynówka, Strug, Hermanówka, Matysówka – które finalnie zbierają całą wodę. W przypadku niecki pod wiaduktem na Wyzwolenia równie prawdopodobne są przyczyny czysto inżynierskie: zbyt mała średnica kolektora, cofka albo sama geometria drogowej niecki, w której woda zbiera się grawitacyjnie. Rozstrzygnięcie, co dominuje, wymaga analizy danych.

370 mln zł na deszczówkę – czy to wystarczy?

Skala wydatków jest realna. W latach 2003–2020 miasto wybudowało około 218 km kanalizacji deszczowej za ponad 370 mln zł, w ramach blisko 300 zadań. Do największych należą kanał ulgi dla potoku Mikośka (średnica 2400 mm, ponad 2,1 km, od Batalionów Chłopskich przez Bulwary do Wisłoka) za ponad 50 mln zł oraz system na osiedlu Budziwój – blisko 27 km kanalizacji z 22 zbiornikami retencyjnymi i inteligentnym sterowaniem – za ponad 80 mln zł.

Po stronie państwowej Wody Polskie prowadziły prace m.in. na Strugu (3,3 km) i Hermanówce, wyceniane na 26,2 mln zł, oraz odmulanie Zalewu Rzeszowskiego. Jednak z publicznych zestawień nie wynika, ile z tej kwoty to remonty, ile nowa sieć, a ile przebudowy ulic. Bez tego łatwo o skrót myślowy „wydano 370 mln i nic to nie dało”, którego dane nie potwierdzają. Uczciwie trzeba powiedzieć, że mimo znacznych inwestycji część najbardziej problematycznych lokalizacji wciąż pozostaje podatna na podtopienia. Możliwe, że bez tych nakładów Rzeszów byłby zalewany daleko bardziej.

Kto odpowiada za potoki i czy miasto wyciąga wnioski?

Obraz jest niejednoznaczny. Z jednej strony pieniądze i skala robót są duże, powstała też koncepcja przeciwpowodziowa obejmująca blisko 100 km rzeszowskich rzeczek i dopływów dla osiedli Budziwój, Biała i Matysówka. Z drugiej te same punkty miasta „toną” przy kolejnych ulewach. Nakłada się na to rozproszona odpowiedzialność: za miejskie cieki naturalne odpowiada nie miasto, lecz państwowe Wody Polskie, a prezydent Rzeszowa dopytywał tę instytucję o stan inwestycji na potokach.

Warto też zaznaczyć, że lista miejsc obejmuje wyłącznie ulice wymienione z nazwy w komunikatach służb i relacjach prasowych. Nie jest to pełny rejestr podtopień. Pytanie, czy ktoś w Rzeszowie w ogóle tworzy taki rejestr, pozostaje otwarte. Sam fakt, że ulica „pojawiła się w komunikacie”, nie mówi, czy zalane było 10 metrów, czy kilkaset, i czy woda sięgała po kostki, czy po klamki w samochodach.

Dla mieszkańców oznacza to jedno: kolejna burza może znów zamknąć wiadukt na Wyzwolenia i zalać piwnice na Piłsudskiego. Miasto deklaruje inwestycje, ale skuteczność poszczególnych projektów nie jest publicznie oceniana. Dopóki nie powstanie jawny rejestr podtopień i analiza przyczyn dla każdego punktu, trudno będzie mówić o realnej poprawie. Informacje przekazał Urząd Miasta Rzeszowa oraz Komenda Miejska PSP w Rzeszowie.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Redaktor naczelny 24 Rzeszów; łączy reporterską dociekliwość z rzetelną analizą spraw miasta.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!