Wtorek, 7 lipca 2026
Imieniny: Cyryl, Metody, Estera

Rzeszów odrzucił nocny zakaz alkoholu. Radni podzieleni po gorącej debacie

Rzeszowscy radni odrzucili projekt uchwały, który miał wprowadzić nocne ograniczenia w sprzedaży alkoholu, a spór o bezpieczeństwo, zdrowie publiczne i interesy przedsiębiorców zakończył się wynikiem 12 do 8.

Projekt, który miał zmienić nocną sprzedaż

Autorem uchwały był radny Andrzej Dec z Koalicji Obywatelskiej. Dokument zakładał, że w całym Rzeszowie w punktach handlowych nie będzie można sprzedawać napojów alkoholowych o zawartości powyżej 4,5% - z wyjątkiem piwa - w godzinach od 22:00 do 6:00.

Najdalej idący zapis dotyczył stacji paliw. W ich przypadku projekt przewidywał całkowity, całodobowy zakaz sprzedaży, podawania i spożywania alkoholu. W praktyce oznaczałoby to wygaszenie zezwoleń sprzedaży w tych punktach.

Spór o zdrowie publiczne i skuteczność zakazu

Jednym z najmocniejszych głosów w debacie było wystąpienie Barbary Łukasik, psychologa klinicznego i specjalistki terapii uzależnień. Ekspertka zwracała uwagę na skalę dostępności alkoholu w mieście i skutki społeczne jego nadużywania.

Wystarczy przejście po naszym mieście i wszędzie widać reklamy piwa – na stacji benzynowej alkohol, w Biedronce promocje i tak dalej. Ta dostępność jest bardzo duża. Przejdźcie się po naszych pięknych bulwarach, zobaczcie ile leży „małpek”. co się tam dzieje rano w niedzielę. Pełno pustych butelek

Barbara Łukasik, psycholog kliniczny i specjalistka terapii uzależnień

Radny Andrzej Dec przekonywał, że w ostatnich latach liczba punktów sprzedaży alkoholu w Rzeszowie rosła. Według przedstawionych przez niego danych w latach 2020 – 2025 wzrost wyniósł 13%, co miałoby świadczyć o coraz większej dostępności trunków w mieście.

Przeciwnicy uchwały podważali jednak sens takiego rozwiązania. Wskazywali, że zakaz byłby niekonsekwentny, bo z jednej strony obejmowałby mocniejsze napoje, a z drugiej wyłączałby piwo. Ich zdaniem to właśnie ten wyjątek osłabiał cały projekt i czynił go trudnym do obrony prawnie oraz praktycznie.

Argumenty radnych: od rodzinnych dramatów po obawy biznesu

Po stronie zwolenników ograniczeń stanął radny Robert Kultys z Prawa i Sprawiedliwości. Podkreślał, że nawet niewielkie ograniczenie dostępu do alkoholu może mieć realne znaczenie dla rodzin i osób uzależnionych.

Każdy zakup alkoholu mniej, to jest może kilka odratowanych wątrób. To jest kilka mniej dzieci nieszczęśliwych tego wieczora. To są bardzo proste życiowe sprawy. Andrzeju, porwałeś się tylko na słońce. Ja bym też poparł uchwałę. Ale widzę, że tutaj nie te argumenty trafiają do wszystkich radnych

Robert Kultys, radny Prawa i Sprawiedliwości

Podobnie wypowiadała się Krystyna Wróblewska z PiS, która zaznaczała, że ograniczenia nie powinny być traktowane jako polityczna prohibicja, lecz jako działanie ograniczające szkody zdrowotne i społeczne. Jej zdaniem problem alkoholowy nie dotyczy wyłącznie jednej osoby, lecz całych rodzin.

Inaczej oceniali sprawę przeciwnicy uchwały. Mateusz Maciejczyk z KO mówił, że projekt jest nielogiczny, ponieważ wyłącza piwo, a jednocześnie ogranicza sprzedaż innych alkoholi o podobnym działaniu. Zwracał też uwagę na możliwość przenoszenia zakupów do dostaw realizowanych przez aplikacje przewozowe oraz na ryzyko wzrostu zamówień „na zapas” przed godziną 22:00.

W podobnym tonie Marta Niewczas z KO wnioskowała o odesłanie projektu do komisji, by doprecyzować jego zapisy. Propozycja nie uzyskała jednak poparcia. Witold Walawender z klubu Rozwój Rzeszowa przypominał z kolei, że policyjne statystyki nie pokazują wprost potrzeby wprowadzania tak ostrych ograniczeń. Waldemar Kotula z PiS porównywał cały pomysł do zmian zachowań konsumenckich, jakie wywołują inne zakazy, wskazując na robienie zapasów przed wejściem w życie restrykcji.

Co mówili przedsiębiorcy i jak zakończyło się głosowanie

Głos w dyskusji zabrał też Marcin Koza, lokalny przedsiębiorca prowadzący sklep monopolowy w rzeszowskim Śródmieściu. Przywoływał przykłady z innych miast, twierdząc, że podobne zakazy nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, a czasem prowadzą do wzrostu zgłoszeń i interwencji.

W Krakowie interwencje straży miejskiej i policji sumarycznie rosły rok do roku. Po wprowadzeniu prohibicji rosły też zgłoszenia mieszkańców ws. interwencji. Szczecin ma prohibicję już prawie rok. Okazało się, że przez wszystkie okresy porównawcze wyjazdy zespołu ratownictwa medycznego do silnego zatrucia alkoholowego wzrosły. Niestety kupowanie alkoholu na zapas przed 22:00 powoduje to, że zazwyczaj się go spożywa. Mało tego, spożywa się go ciepły, a ciepły szkodzi jeszcze bardziej i działa jeszcze szybciej

Marcin Koza, lokalny przedsiębiorca

Ostatecznie projekt upadł. Za uchwałą zagłosowało 8 radnych: Andrzej Dec, Anna Woźniak-Kunicka, Sławomir Gołąb, Robert Kultys, Mateusz Szpyrka, Krystyna Wróblewska, Andrzej Szlachta i Marcin Wróbel. Przeciw było 12 radnych: Jacek Strojny, Mirosław Kwaśniak, Mateusz Maciejczyk, Witold Walawender, Wojciech Jaślar, Marta Niewczas, Robert Walawender, Waldemar Kotula, Piotr Kilar, Aleksander Szala, Rafał Kulig i Elżbieta Niedzielska.

Spór o nocną sprzedaż alkoholu jest ważny dla mieszkańców Rzeszowa, bo dotyczy jednocześnie bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej, zdrowia publicznego, pracy lokalnych sklepów i stacji paliw oraz tego, jak samorząd rozumie granice ingerencji w codzienne życie mieszkańców. W praktyce to także pytanie o to, czy miasto powinno ograniczać dostępność alkoholu, czy raczej stawiać na inne formy walki z problemem.

Na tym etapie uchwała nie została przyjęta, więc nocna sprzedaż alkoholu pozostaje bez zmian. Informacje przekazała Rada Miasta Rzeszowa.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
MW

Marek Wyrzykowski

Redaktor naczelny 24 Rzeszów; łączy reporterską dociekliwość z rzetelną analizą spraw miasta.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!