Rzeszów mówi „dość” w sprawie UPA. Rada Miasta przyjęła uchwałę i wysyła ją do władz państwa
Rzeszów, miasto które po lutym 2022 r. stało się jednym z kluczowych punktów wsparcia Ukrainy, dziś znalazło się w centrum sporu, którego nie da się rozbroić pomocą humanitarną ani logistyką. Na sesji Rady Miasta przyjęto uchwałę krytykującą decyzję o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej nazwy nawiązującej do dziedzictwa UPA. Sprawa – choć podjęta lokalnie – ma wyraźnie ogólnopolski i międzynarodowy ciężar.
To szczególnie symboliczne w mieście, które zostało uhonorowane przez Kijów prestiżowym tytułem „Miasta-Ratownika” za działania w pierwszych dniach rosyjskiej inwazji. Rzeszowscy radni podkreślili jednak, że bieżąca solidarność nie unieważnia pamięci o zbrodniach, które w polskiej debacie historycznej pozostają jednym z najbardziej bolesnych punktów relacji z Ukrainą.
Uchwała z ratusza: sprzeciw wobec upamiętniania UPA
Jak wynika z przebiegu sesji, inicjatywę uchwałodawczą przedstawiła radna Krystyna Wróblewska. Dokument wyraża „niezadowolenie wobec decyzji o nadaniu jednostce wojskowej Ukrainy nazwy odwołującej się do tzw. bohaterów UPA”. W tekście uchwały Rada Miasta uznała taki krok za „niedopuszczalny oraz godzący w pamięć ofiar zbrodni dokonywanych przez organizację ukraińskich nacjonalistów i ukraińską powstańczą armię na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej”.
„Niedopuszczalny oraz godzący w pamięć ofiar zbrodni dokonywanych przez organizację ukraińskich nacjonalistów i ukraińską powstańczą armię na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej”.
Rada Miasta
W uzasadnieniu rzeszowscy samorządowcy przypomnieli o zbrodniach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W uchwale pojawia się także odniesienie do decyzji polskiego parlamentu: Sejm RP w 2016 roku uznał te wydarzenia za ludobójstwo. To właśnie ten kontekst ma – w ocenie autorów stanowiska – przesądzać o konieczności reakcji również na poziomie samorządowym.
Rada Miasta sformułowała również oczekiwania dotyczące działań państwa w sprawach ekshumacji i upamiętnień. W dokumencie zapisano żądanie kontynuacji i przyspieszenia poszukiwań, ekshumacji oraz godnego pochówku wszystkich ofiar.
- sprzeciw wobec nadania jednostce wojskowej Ukrainy nazwy nawiązującej do UPA,
- przypomnienie o zbrodniach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej uznanych przez Sejm RP w 2016 roku za ludobójstwo,
- apel o kontynuację i przyspieszenie poszukiwań, ekshumacji oraz godnego pochówku wszystkich ofiar.
Głosowanie i spór o rolę Rzeszowa
W trakcie dyskusji na sesji wybrzmiała też obawa, że miasto o wyjątkowej pozycji w relacjach z Ukrainą powinno unikać wchodzenia w bieżące konflikty geopolityczne. Taki apel – jak wynika z relacji z obrad – formułował prezydent Rzeszowa, Konrad Fijołek. Ostatecznie jednak Rada Miasta przyjęła stanowisko mimo tych zastrzeżeń.
Za uchwałą zagłosowało 20 radnych, a jeden wstrzymał się od głosu. W tle pojawiła się także informacja, że politykę historyczną w tej sprawie forsował m.in. klub PiS.
| Element | Dane |
|---|---|
| Wynik głosowania w Radzie Miasta | 20 za, 1 wstrzymał się |
| Rok decyzji Sejmu RP | 2016 |
| Adresaci uchwały | Prezydent RP, Marszałkowie Sejmu i Senatu, Premier, Ambasada Ukrainy w Polsce |
Adresaci: od Prezydenta RP po Ambasadę Ukrainy w Polsce
Rzeszów nie ogranicza się do lokalnej deklaracji. Przyjęta uchwała ma zostać przekazana najważniejszym instytucjom w państwie oraz stronie ukraińskiej. Jak zapisano, dokument trafi do: Prezydenta RP, Marszałków Sejmu i Senatu, Premiera, a także do Ambasady Ukrainy w Polsce. Samorządowcy pokazują tym samym, że traktują sprawę nie jako symboliczny gest, ale element szerszej dyskusji o warunkach budowania pojednania.
Szerszy kryzys pamięci: dwie perspektywy, jedna wojna za granicą
Rzeszowskie stanowisko wpisuje się w narastający spór o pamięć historyczną pomiędzy Polską a Ukrainą. Zwraca na to uwagę francuski „Le Monde”, opisując kryzys jako zderzenie dwóch wrażliwości. Z polskiej perspektywy – co wybrzmiało także w uzasadnieniu uchwały – pamięć o zbrodniach UPA dotyczy bezpośrednio rodzin mieszkańców południowo-wschodniej Polski, a rozmowa o pojednaniu wymaga oparcia się na prawdzie historycznej i szacunku wobec ofiar.
W ocenie „Le Monde” po stronie ukraińskiej nastąpiła natomiast znacząca zmiana optyki po wybuchu pełnoskalowej wojny. Dziedzictwo XX-wiecznych ukraińskich nacjonalistów bywa tam dziś postrzegane przede wszystkim jako symbol walki antyrosyjskiej i antysowieckiej, a nie przez pryzmat działań antypolskich. To napięcie – widoczne teraz także w Rzeszowie – sprawia, że wrażliwe historycznie decyzje po obu stronach granicy zaczynają wywoływać polityczne konsekwencje.
Dyplomatyczna lawina: od Orderu Orła Białego po Jasionkę
Spór o nazewnictwo ukraińskiej jednostki wojskowej uruchomił serię wydarzeń, które w ostatnich dniach mocno obciążyły relacje Warszawy z Kijowem. Wśród nich znalazła się decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego – właśnie w związku z tą sprawą. Na Ukrainie wywołało to ostrą reakcję: szef MSZ Andrij Sybiha nazwał posunięcie „strategicznym błędem”, na którym – jak stwierdził – zyskuje wyłącznie Rosja.
„Strategicznym błędem”.
Andrij Sybiha
W reakcji na decyzję strony polskiej z odznaczeń zrezygnowali m.in. byli prezydenci Ukrainy, ambasador w Polsce oraz szef ukraińskiego wywiadu wojskowego. Wołodymyr Zełenski odesłał swoje odznaczenie do Polski i zrezygnował z korzystania z rzeszowskiego lotniska w Jasionce. Ten ostatni element szczególnie wybrzmiewa w stolicy Podkarpacia, dla której Jasionka jest jednym z najważniejszych symboli roli regionu po wybuchu wojny.
Według francuskich komentatorów sytuacja jest tym bardziej napięta, że eskalacja następuje tuż przed istotnymi wydarzeniami dla całego regionu, w tym konferencją w Gdańsku poświęconą odbudowie Ukrainy. Uchwała z Rzeszowa staje się więc kolejnym sygnałem, że nawet przy strategicznej współpracy i wspólnych interesach bezpieczeństwa, spory o pamięć historyczną wracają z pełną siłą – i potrafią wpływać na decyzje podejmowane zarówno w ratuszu, jak i w dyplomacji.
Rzeszów, uhonorowany przez Kijów jako „Miasto-Ratownik”, jednocześnie przypomniał, że w relacjach polsko-ukraińskich wciąż istnieje obszar, w którym oczekiwania obu stron pozostają rozbieżne. Przyjęta uchwała pokazuje, że dla części lokalnej wspólnoty kwestia upamiętniania UPA nie jest tematem odległym – i że samorząd zamierza w tej sprawie kierować przekaz bezpośrednio do najważniejszych instytucji w kraju oraz do Ambasady Ukrainy w Polsce.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!