Gdańsk gospodarzem Ukraine Recovery Conference 2026. Podkarpacie liczy na kontrakty
Wielomiliardowe projekty, szybkie decyzje i podpisy składane równolegle do debat – tak ma wyglądać Ukraine Recovery Conference 2026, która 25-26 czerwca przyciągnie do Gdańska czołowych polityków, samorządowców i przedsiębiorców związanych z odbudową Ukrainy. Dla Rzeszowa i całego Podkarpacia to wydarzenie ma znaczenie szczególne: region od początku wojny wyrósł na główne zaplecze logistyczne i gospodarcze dla wschodniego sąsiada, a po zakończeniu konfliktu ta rola może przełożyć się na konkretne kontrakty.
Konferencja, znana już z edycji organizowanych m.in. w Rzymie, Berlinie, Londynie i Lugano, po raz pierwszy odbywa się w Polsce. Uczestnicy mają rozmawiać nie tylko o planach i priorytetach, ale też o realnych przedsięwzięciach biznesowych – od infrastruktury po technologie, energetykę i logistykę. Z perspektywy firm z Podkarpacia liczy się jedno: czy rozmowy zamienią się w zlecenia, partnerstwa i długofalowe wejście na rynek, który w przyszłości może być wart dziesiątki, a nawet setki miliardów euro.
Rzeszów jedzie do Gdańska po ciąg dalszy „prekonferencji”
Nieprzypadkowo wśród uczestników wydarzenia mają pojawić się przedstawiciele Rzeszowa. To właśnie stolica Podkarpacia była gospodarzem kwietniowej „prekonferencji”, podczas której omawiano kierunki współpracy przy przyszłej odbudowie Ukrainy: od łańcuchów dostaw, przez przepływy towarów, po rozwiązania technologiczne. Dla samorządów i biznesu takie spotkania są sposobem na budowanie relacji, które później ułatwiają start w przetargach i rozmowach komercyjnych.
O tym, jak duże znaczenie organizatorzy przypisują części biznesowej, mówił wprost przewodniczący Rady ds. Współpracy z Ukrainą.
Gdańsk staje się centrum gospodarczej odbudowy Ukrainy! Już 25-26 czerwca w Gdańsku odbędzie się bezwzględnie najważniejsze wydarzenie biznesowe tego roku w Europie. Skala tego spotkania jest ogromna. Równolegle do paneli dyskusyjnych, przez całe półtora dnia, podpisywane będą konkretne umowy komercyjne oraz listy intencyjne. To wielka szansa zarówno dla międzynarodowych partnerów, jak i dla polskich firm, które chcą wziąć aktywny udział w tym historycznym projekcie
Paweł Kowal, przewodniczący Rady ds. Współpracy z Ukrainą
Z punktu widzenia Podkarpacia najważniejsze jest to, że region – obok Lubelszczyzny – już dziś pełni funkcję zaplecza przeładunkowego i logistycznego dla działań prowadzonych na rzecz Ukrainy. Taka pozycja oznacza zarówno wyzwania organizacyjne, jak i realny impuls rozwojowy, zwłaszcza dla firm działających w transporcie, magazynowaniu, budownictwie, usługach technologicznych czy energetyce.
Drony i technologie: rzeszowski atut w rozmowach o odbudowie
Wątek, który ma powracać przy okazji gdańskich rozmów, dotyczy rozwoju sektora dronowego w Polsce. Rzeszów od miesięcy wzmacnia wizerunek jako ośrodek nowoczesnych technologii na styku lotnictwa i obronności, a lokalne środowisko biznesowe buduje sieć współpracy w tej branży.
Można by sobie pomyśleć, że miasto niewiele ma wspólnego z przemysłem obronnym. Nasze miasto jest akurat wyjątkowe, bo razem z kilkunastoma podmiotami z branży obronnej i lotniczej stworzyliśmy klaster dronowy, który ma około 30 członków. Tam są duże podmioty typu Boeing, ale też mniejsze, które będą lub już są dostawcami i poddostawcami dla przemysłu dronowego
Kamil Czyż, dyrektor ds. marki miasta w rzeszowskim ratuszu
Rozmowy o nowych technologiach przestają być zarezerwowane wyłącznie dla rządów i armii. W procesie modernizacji i odbudowy Ukrainy liczyć się będą również samorządy oraz lokalni przedsiębiorcy – ci, którzy potrafią dostarczyć rozwiązania, zbudować partnerstwo i wejść w łańcuch dostaw. W tym kontekście często przywoływana jest też zapowiedź złożona w Rzeszowie przez premiera Donalda Tuska dotycząca polskiej armady dronowej, która ma być jednym z najbardziej perspektywicznych projektów przemysłowych najbliższych lat.
Regiony przy granicy: szansa dla Podkarpacia i Lubelskiego
O tym, że przygraniczne położenie może działać na korzyść, mówił europoseł Jacek Protas. W jego ocenie województwa podkarpackie i lubelskie już teraz pracują jako logistyczne zaplecze dla firm z Polski i innych krajów Europy. To – jak zaznacza – tworzy także trudności, ale w dłuższej perspektywie może oznaczać przewagę nad regionami, dla których granica stała się hamulcem.
Dzisiaj szczególnie województwa podkarpackie i lubelskie pełnią rolę zaplecza logistycznego, przeładunkowego dla firm polskich i dla firm z innych części Europy. To wiąże się oczywiście z pewnymi problemami, ale też jest szansą dla tych regionów
Jacek Protas, europoseł
Protas porównał sytuację Podkarpacia i Lubelszczyzny z położeniem województw warmińsko-mazurskiego i podlaskiego, gdzie sąsiedztwo z Rosją i Białorusią w praktyce ogranicza rozwój. W przypadku granicy z Ukrainą ma to wyglądać inaczej – bliskość partnera, który będzie odbudowywał infrastrukturę i gospodarkę, może stać się kołem zamachowym, o ile pojawi się wsparcie finansowe.
O ile dla województw warmińsko-mazurskiego i podlaskiego granica stała się barierą rozwoju, o tyle dla lubelskiego i podkarpackiego bliskość Ukrainy jest impulsem rozwojowym, który może być kontynuowany po wojnie. Trzeba im w tym tylko pomóc, przeznaczając na to dodatkowe pieniądze
Jacek Protas, europoseł
Dla przedsiębiorców z regionu oznacza to potencjalny udział w wielu rodzajach przedsięwzięć, które mogą ruszyć na Ukrainie po ustaniu działań wojennych. Najczęściej wskazywane obszary, w których firmy z Podkarpacia już mają kompetencje i zaplecze, to:
- projekty infrastrukturalne i budowlane,
- logistyka i usługi przeładunkowe,
- technologie i rozwiązania dla bezpieczeństwa,
- energetyka oraz modernizacja sieci i obiektów.
Samorządowe kontakty otwierają drzwi biznesowi
Władze Rzeszowa podkreślają, że relacje z ukraińskimi partnerami budowano przez lata nie tylko na poziomie deklaracji, ale poprzez współpracę przy konkretnych przedsięwzięciach. Jak wskazuje ratusz, nie zawsze są to formalne „miasta partnerskie” – równie ważne są te ośrodki, z którymi można wspólnie realizować zadania i projekty.
To niekoniecznie są miasta partnerskie, lecz ośrodki, z którymi coś wspólnie robimy
Kamil Czyż, dyrektor ds. marki miasta w rzeszowskim ratuszu
Wśród kluczowych relacji wymieniany jest Lwów. Współpraca ma również wymiar medyczny – obejmuje m.in. rehabilitację żołnierzy ciężko poszkodowanych w trakcie wojny, w tym osób po amputacjach. Równolegle, jak słyszymy, samorządowa sieć kontaktów coraz częściej pracuje na rzecz biznesu: ułatwia wiarygodne wejście na rynek i skraca dystans między firmą a instytucjami po stronie ukraińskiej.
Ta współpraca samorządowa przekłada się na proces włączania Ukrainy do struktur europejskich i dzielenia się doświadczeniem, które my już mamy jako samorząd. W ten sposób budujemy też kontakty biznesowe. Dzięki temu, co robimy z samorządami ukraińskimi, otwieramy drzwi polskim firmom w Ukrainie. Gdy trzeba takiego uwiarygodnienia podmiotu gospodarczego, jest to prostsze, jeżeli my już współpracujemy pomiędzy miastami
Kamil Czyż, dyrektor ds. marki miasta w rzeszowskim ratuszu
Nieobecność Zełenskiego i polityczne tło konferencji
Choć agenda Ukraine Recovery Conference 2026 skupia się na gospodarce, wydarzenie odbywa się w cieniu napięć politycznych. Do Gdańska nie przyjedzie prezydent Wołodymyr Zełenski, a ukraińskiej delegacji ma przewodniczyć premier Julia Swyrydenko. Informację o rezygnacji Zełenskiego potwierdziły międzynarodowe media.
Nieobecność ukraińskiego przywódcy przypada na czas sporu między Warszawą a Kijowem, który wywołała decyzja władz Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W Polsce wywołało to ostrą reakcję, ze względu na odpowiedzialność Ukraińskiej Powstańcze Armii za czystki etniczne i ludobójstwo na polskiej ludności podczas II wojny światowej. W konsekwencji prezydent Karol Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego, a następnie odznaczenie zostało odesłane stronie polskiej.
Organizatorzy podkreślają jednak, że niezależnie od bieżących napięć, odbudowa Ukrainy i współpraca gospodarcza powinny pozostać możliwie odporne na polityczne turbulencje. Dla firm z Podkarpacia kluczowe jest bowiem to, co wydarzy się w praktyce w ciągu dwóch dni w Gdańsku: jakie porozumienia zostaną podpisane i czy doświadczenie regionu jako zaplecza logistycznego przełoży się na udział w projektach odbudowy i modernizacji po ukraińskiej stronie granicy.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!